[Z pamiętnika serwisanta] Czy serwisantowi zależy na unieważnieniu gwarancji?

Adrian Celej Artykuły 2019-01-27

Często mówi się, że serwisy próbują celowo unieważnić gwarancję na reklamowany produkt. Bez problemu znajdziemy wypowiedzi ludzi, którzy opowiadają jak to serwis sam obił lub zalał ich telefon czy tablet. Jak jest naprawdę? Czy serwisant może liczyć na profity za unieważnienie gwarancji? Czy z jakiegoś powodu zależy mu na tym?

Czym jest gwarancja i dlaczego się ją unieważnia?

Zacznijmy od początku – czym jest gwarancja producenta? Jest to okres (najczęściej 2 lat) w którym producent gwarantuje bezawaryjną pracę urządzenia. Jeśli stałoby się inaczej, to producent musi przywrócić urządzenie do pełnej sprawności. Podstawą takiej gwarancji jest zachowanie integralności urządzenia – musi ono być w takim stanie, w jakim wyszło z fabryki. Gwarancja może zostać unieważniona w przypadku stwierdzenia ingerencji w sprzęt lub oprogramowanie poza autoryzowanym serwisem, uszkodzenia mechanicznego spowodowanego np. upadkiem czy zalania cieczą.

Jakie obicie, przecież wyświetlacz jest cały!?

Czasem unieważnienie gwarancji ciężko wytłumaczyć klientowi, może on nie zgadzać się z opinią serwisanta. Załóżmy, że telefon jest cały obity, ramka ma pęknięcie i zostaje wysłany do serwisu na wadliwie działający ekran dotykowy lub brak reakcji na próbę uruchomienia. Taki telefon nie zostanie naprawiony, ponieważ jego stan oznacza nieprawidłową eksploatację. Niektóre serwisy proponują w takiej sytuacji naprawę pogwarancyjną i tu zaczyna się dramat. Jedni klienci przyjmują do świadomości, że sami zepsuli swój telefon, inni opowiadają jak to upadł z dywanu na podłogę i sam się poobijał, inni wyrzucają wszystkie znane sobie bluzgi w stronę pracownika serwisu. Co można osiągnąć wyzywając przez telefon serwisanta? Absolutnie nic, ale niektórzy chyba myślą, że technik zmieni zdanie i naprawi telefon. Na skutek upadku może dojść nie tylko do zbicia panelu dotykowego, ale także do jego niewidocznego uszkodzenia czy też do awarii płyty głównej. Zdarza się, że telefony po pogwarancyjnej wymianie wyświetlacza ponownie wracają do serwisu z uszkodzoną płytą główną, serwisanci wolą unikać takich sytuacji.

Zobacz też: Oppo z serwisem w Polsce — naprawy nie będą problemem

Przecież ja go nigdy nie zalałem!

Serwisy często odbierają gwarancję za zalania telefonów. W takim przypadku nie proponuje się naprawy pogwarancyjnej, autoryzowany serwis nie chce więcej widzieć tego telefonu. Dlaczego tak się dzieje? Otóż na każdą naprawę musi być gwarancja, nie zależnie od tego czy to gwarancja producenta, czy serwisu na część wymienioną pogwarancyjnie. W przypadku zalania można wymienić wyświetlacz, a telefon wróci 2 tygodnie później z martwą płytą główną. Jak serwisant rozpoznaje zalanie? Zazwyczaj towarzyszą mu specyficzne usterki, takie jak martwy wyświetlacz, plamy na wyświetlaczu czy nie działające lub robiące zwarcie gniazdo USB. Wewnątrz zalanie ujawnia się w postaci korozji na elektronice, zazwyczaj rozpoznaje się je po białym nalocie. Istnieją także markery zmieniające kolor pod wpływem wilgoci, ale to nie zawsze dobry wyznacznik. Owszem, niektórzy tłumaczą się, że telefon nigdy nie wpadł do wody itp. W rzeczywistości do zalania może doprowadzić korzystanie z telefonu na deszczu czy obsługa mokrymi rękami. Oczywiście pozostają zagadki trudne do wyjaśnienia, jak np. dosłownie utopione tablety, a jak wiadomo takich urządzeń nie nosi się zwykle przy sobie i nie są one aż tak narażone na zalanie jak telefony.

Czy serwisant może bez powodu odebrać gwarancję?

Mogłoby się wydawać, że serwisanci unieważniają gwarancję bo nie chce im się naprawiać danego urządzenia, nie mają na to czasu lub części. To kompletne bzdury. Zadaniem techników jest naprawianie telefonów, nie otrzymują oni profitów za zabieranie gwarancji, nie ma też znaczenia jak długo będą oni zajmować się jednym telefonem. Nawet jeśli naprawa jest skomplikowana, to i tak trzeba ją wykonać, czas nie ma tu znaczenia. Części to też nie problem, na wszystkie trudne sytuacje są rozwiązania. Odebranie gwarancji na telefon nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać. Każda taka sytuacja musi być udokumentowana, technik musi udowodnić, że dane urządzenie nie podlega już gwarancji. Oczywiście klienci i tak nie zawsze się z tym zgadzają, w efekcie czego dzwonią i piszą do serwisu, próbują się odwoływać. Jeśli technik odebrałby gwarancję i nie miałby ku temu udokumentowanych podstaw, to musiałby liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Czasem w przypadku braku widocznych i łatwych do udokumentowania dowodów lepiej jest przymknąć oko i naprawić dane urządzenie, niż potem brać na siebie ewentualne konsekwencje. Nie ma takiej możliwości, aby technik unieważnił gwarancję od tak, bo np. nie chciało mu się czegoś naprawiać, odebranie gwarancji w większości tak naprawdę ostatecznością.

Zobacz też: [Z pamiętnika serwisanta] Dlaczego serwis odsyła nienaprawiony telefon?

Tekst powstał w oparciu o historie opowiedziane przez chcącego zachować anonimowość pracownika pewnego autoryzowanego serwisu. Nie można zagwarantować, że podobne procedury działają we wszystkich serwisach.



  • pwil

    Artykuł sponsorowany? Serwisy potrafią unieważnić gwarancję i jednocześnie zaproponować naprawę za znaczną część wartości telefonu. Niby w ramach naprawy wymiana płyty głównej, a po rzekomej wymianie, w innym serwisie okazuje się, że płyta która tam siedzi była potraktowana amatorsko lutownicą.

  • Ale Bzdury, proponuję porozmawiać faktycznie z osobą, która siedzi w serwisie CCS.

  • zaciekawiony

    Zakupiłem na aliexpress AGM X2 IP68 pancerniak.Robiłem nim zdjęcia podwodne i zanurkowałem z nim trochę za głęboko w wyniku czego po kilki godzinach przestał działać czytnik linii papilarnych a na aparatach pojawiła się wilgoć puścił trochę morskiej wody.Mimo tego że wiedziałem że stwierdzą zalanie spróbowałem naprawy gwarancyjnej.O dziwo AGM kazał wysłać telefon do Polskiego serwisu i po 2 tygodniach w domu czekał na mnie nowiutki telefon z pełną gwarancją,bez gadania wymyślania tak jak powinno być.

  • Ireneusz Elti

    Żałosny artykuł. Kto wam za niego zapłacił? Flagowiec Sony wysłany do w-support.pl na gwarancji VIP. Usterka polegała na tym, że telefon sie wyłączył i już nigdy nie włączył, nie reagował na ladowanie bateri nic. Powtarzam, gwarancja VIP od Sony. Po dwóch tygodniach ciszy odpowiedź o anulowanu gwarancji bez podania przyczyny i wycena naprawy na 2700 gdy nowy w sklepie kosztował 1900 🙂 Gdy zapytałem co się w ogóle z tym telefonem stało po kolejnym tygodniu dostałem odpowiedź, że pogieta bateria i telefon był wcześniej w nie autoryzowanej naprawie. Nie muszę chyba mówić, że to bzdura. Po co z gwarancja VIP miałbym oddawac do innego serwisu? Sony podtrzymało decyzje serwisu. Miesiąc pisania do Sony w Polsce, UK i Japonii, miesiąc pisania do w-supportu. Nic. A fanem marki byłem ogromnym do tego incydentu. Telewizor, wieża, słuchawki, kilka telefonów, głośnik przenośny, nawet opaska smartband. Mieli to wszystko gdzieś i podtrzymali decyzje serwisu, którego opinia na Google jest jednoznaczna. Dopiero UOKiK zmusił ich do naprawy telefonu, po ponad 1.5 miesiącu. Sony lubię dalej, ale póki autoryzuja ten serwis następnego telefonu od nich nie kupie.

    • Direct

      No to możesz kupować, bo od 1 stycznia 2019 smartfonów Sony nie serwisuje już W-Support.

      • Ireneusz Elti

        Naprawdę? Cudownie! XZ4 jesteś moja!

      • Ireneusz Elti

        Chociaz poczytałem o nowym serwisie Sony a mianowicie „Regenersis” i opinie sa jeszcze gorsze. 🙁 Sony, dlaczego? I jak tu obronić tezę artykułu, że serwisy są uczciwe?

        • Direct

          Wg mnie opinie w internecie na tematy wszelakie są niemiarodajne, bo pisane głównie przez niezadowolonych z produktu/sługi. Zadowoleni tak chętnie nie piszą, przez co tworzy się wypaczony obraz. Serwisy pewnie czasem dają ciała, bo nikt nie jest idealny i tam też pracują tylko ludzie, a gdy są przeładowani robotą to cierpi jakość – jak wszędzie. Z drugiej strony klienci serwisów również nie są kryształowi i pewnie niejednokrotnie chcą naciągnąć serwis/producenta dla swojej korzyści.
          Gdy oddawałem w zeszłym roku moją Xperię XA1 (której już nie mam) do serwisu, to też naczytałem się, że w najlepszym wypadku wróci nienaprawiona, a w najgorszym połamana, potłuczona i pogięta, a nic takiego nie miało miejsca. Niepotrzebnie narobiłem telefonowi masę zdjęć ze wszystkich możliwych stron, żeby w razie czego móc udokumentować, że wysłałem prosty, bo wszystko było w porządku :).

          • NikT666

            Trafiłeś w 10 z tymi opiniami w internecie. Jako że padł mi akumulator w HTC10 (wyłącznie przy 30-40% lub przy uruchomieniu aparatu) byłem zmuszony odesłać go na gwarancje do serwisu (CTDI dawne Regenersis). Przed oddaniem (a i w sumie po) przeglądałem opinie o serwisie i podobnych naprawach przez nich wykonywanych…, oczywiście większość negatywna (głównie narzekanie na nie uznanie gwarancji z powodu zalania, czy też zniszczenia na obudowie). Czytając takie rzeczy trochę się zacząłem martwić ale okazało się, ze zupełnie niepotrzebnie. Telefon został naprawiony (wymiana baterii + jeszcze kilku elementów) w mniej niż tydzień (w sumie to dłużej trwała jego wysyłka z salonu operatora do serwisu, niż sama naprawa). Także nie ma co wierzyć we wszystko co się znajdzie i przeczyta w sieci.

          • pwil

            Czyli uważasz, że normalne jest, że co któraś opinia to naciąganie klienta na koszta? Setki/tysiące historii bogatych w szczegóły.

          • Direct

            W jakim sensie naciąganie na koszta?

        • pwil

          O wyborze serwisu decydują koszta. Jeśli serwis odrzuca większość gwarancji (nie robi na koszt producenta, tylko klienta), to jest to dobry serwis, bo tani. A serwis ma korzyść taką, że masa telefonów do nich trafia bez potrzeby reklamowania się w internecie, gdzie opinie mają fatalne.

    • ANUBIS

      Gwarancja VIP nie oznacza że jesteś jakimś vipem. Może jeszcze pępkiem świata byś chciał być

  • rad252

    nie ma też znaczenia jak długo będą oni zajmować się jednym telefonem

    Brzmi trochę za pięknie, nie bardzo wierzę, że technik ma wolną rękę i nikt mu nie powie złego słowa, nawet jak siedzi nad jednym telefonem tydzień, gdy w tym czasie mógłby wymienić sporo wyświetlaczy czy wykonać inne standardowe naprawy.

  • Martina Neumayer

    Gwarancję, a dokładnie mówiąc postanowienia zapisów gwarancyjnych/warunki unieważnić/zmienić może jedynie ten, kto ją pierwotnie wystawił/nadał. Ale to też nie we wszystkich przypadkach oraz nie w obu rodzajach gwarantów.
    Żaden serwis, a tym bardziej serwisant zrobić tego nie może, a już tym bardziej nie może nikomu ich odebrać!

    To co robią serwisy to próba (usiłowanie) wykazania niezgodności stanu sprzętu powierzonego z w.w. postanowieniami, która to niezgodność miałaby być jednocześnie powodem do odmowy wykonania usługi w ramach tychże postanowień.

    I toto najczęściej jest właśnie wmawiane klientom w przeróżnych serwisikach w pl, niestety.

    I mała uwaga co do treści artykułu..
    „… Podstawą takiej gwarancji jest zachowanie integralności urządzenia – musi ono być w takim stanie, w jakim wyszło z fabryki.”.

    Guzik prawda! Nie musi być. Sprzętowo owszem powinno, ale absolutnie nie musi być programowo.

    https://forum.xda-developers.com/showthread.php?t=1998801
    Podstawa prawna:
    https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/ALL/?uri=CELEX:31999L0044

  • Rews Frwwa

    „nie ma też znaczenia jak długo będą oni zajmować się jednym telefonem. Nawet jeśli naprawa jest skomplikowana, to i tak trzeba ją wykonać, czas nie ma tu znaczenia.”

    Spadłem z krzesła ze śmiechu:) serwis jak każde korpo, fabryka wyznacza pracownikom produktywność, technik sporo kosztuje i jego praca musi się opłacać. Proszę spytać jakiegokolwiek technika ile dziennie musi telefonów przerzucić żeby wyrobić chore normy.

    • Martina Neumayer

      Bzdury wypisujesz! Nigdy w życiu czegoś takiego nie robiłam. Czy to pracując u kogoś, czy też teraz prowadząc własny serwis i zatrudniając ludzi. Absolutnie nie wyznaczam nikomu jakiś „norm przerobowych”! Poguo?! Serwis to nie praca na akord! Tu się liczy jakość wykonania usługi klientowi, a nie zapieprzanie z jęzorem na wierzchu.
      No chyba, że tam u was w pl mają takie zwyczaje, to tym bardziej się nie dziwię, dlaczego tyle ludzi narzeka na te usługi w pl.. skoro naprawy są robione w biegu.

      • Shimonu

        Po pierwsze jakie jest podejście do klienta zależy od firmy i nie ma znaczenia czy duża czy mała ani gdzie się znajduje (wg zasady „dupków znajdziesz wszędzie”).
        Po drugie
        „No chyba, że tam u was w pl mają takie zwyczaje, to tym bardziej się nie dziwię,” – może grzeczniej by to ująć? (dawno straciłem cierpliwość do takich komentarzy).

        • Martina Neumayer

          Podejście drogi panie wyznacza prawo, a to, że ono tam jest w tym temacie skopane i dozwala na niektóre zagrywki serwisom i serwisantom, to już należy mieć pretensje do własnych ustawodawców, a nie ludzi, którzy żyją w nieco bardziej normalniejszych realiach i krajach.
          Wyznacza je także coś co się zwie etyką zawodową oraz także kulturą pracy.
          I w tych kwestiach również są tam spore braki. Co z resztą dość mocno ostatnimi czasy widać, nawet po czymś takim, jak znaczny przyrost liczby klientów, którzy wolą przysłać swój sprzęt do serwisowania tu w de (mimo wyższych kosztów i dłuższego czasu realizacji – czas wysyłek), aniżeli oddawać tam u siebie. To się nie dzieje bez przyczyny. Ludzie po prostu mają dość bycia traktowanymi jak przysłowiowy wrzód na doopie. Dość mają także zbywania byle czym.
          I tak.. tam takie zwyczaje są na porządku dziennym. Dlatego macie tam właśnie tak, jak macie. Bo nikt temu nie przeciwdziała, przymyka się oczy i myśli, że jakoś to przejdzie, że jakoś to będzie..
          Ale jakoś, to nie jakość. I właśnie tego niestety, ale wiele tamtejszych firemek musi się jeszcze nauczyć.
          I tyle w temacie.

          • Shimonu

            „I tak.. tam takie zwyczaje są na porządku dziennym. Dlatego macie tam właśnie tak, jak macie.”
            Może jednak mniej takiego dogryzania?

          • Martina Neumayer

            Dogryzania? Czyżby problemy z przyjmowaniem szczerości?
            A co? Może nie macie? Raj tam kurde mata mlekiem i miodkiem płynący? Tak?
            lol.

          • Shimonu

            Ale to nie ja dogryzam w każdym komentarzu.
            Bo tam u was sodoma i gomora ale nie tu u mnie..
            Kto tu ma problem ja się pytam. ?

          • Martina Neumayer

            No nie ja. Bo ja nie dogryzam, tylko piszę to co myślę i jak jest.
            A jeśli ktoś ma problem z przyjmowaniem treści jaka jest, no to już jest tej osoby problem, a nie mój.

          • pwil

            Niestety polskie oddziały nie dbają o wizerunek marki, tylko chcą wykazywać zysk na papierze. Nie mają świadomości, że z czasem klienci przestaną kupować ich telefony. Swojego flagowca Sony (2999pln na premierę) gdybym miał zmieniać, to prędzej na coś w stylu Xiaomi Note5Pro za 500pln (4/64) i wtedy mam gdzieś, czy pożyje 2 czy 5 lat. Najwyżej kupię kolejnego. Kupiłem kilka modeli Xiaomi Rodzinie, część jako prezenty i (odpukać) wszyscy zadowoleni 🙂 Mój Sony z baterią 2900mAh trzyma od zawsze w porywach ledwo dobę, a Xiaomi o połowę szybszy z 4000mAh 2-3 dni podobnie użytkowany, pomimo większego ekranu.

          • Martina Neumayer

            Cóż powiedzieć? O to także między innymi chodzi. Świadomość im przyjdzie do głów, ale pewnie gdy będzie już za późno. Jak to z resztą zawsze bywa.. Mądrzy po szkodzie i tak dalej 😉

      • Rews Frwwa

        Pani poszuka i poczyta co o głównych serwisach piszą byli pracownicy na portalach typu gowork. Ja również kiedyś w jednym takim pracowałem to tylko mogę potwierdzić opinie. Tak, u nas w pl tak jest, nie to co tam u was w niemcach czy innej cywilizacji.

        • Martina Neumayer

          No to pozostaje mi się cieszyć, że mogę żyć i pracować tu, a nie tam.

  • Direct

    Tylko raz miałem kontakt z serwisem i był to serwis Sony w zeszłym roku. Nie działał mi dotyk na krawędziach w XA1 (częsta przypadłość tego modelu). W 6 dni kalendarzowych w trybie door to door serwis elegancko naprawił.

    • Miły

      Niestety w-support już nie zajmuje się Sony…

  • Szamajama_Okutasi

    Co za bzdury. Po co tak tłumaczycie te serwisy? Płacą wam za pisanie tych bzdur?

  • Sebixx

    Czasami wydaje mi się że technicy tylko przerzucają telefonami byle wiecej sprawdzić, bo jakiś czas temu oddałem telefon na gwarancję ponieważ nie odczytywał kart pamięci. Był 4 razy w serwisie i 3 razy pod rząd twierdzili że wszystko jest ok. Za 4tym razem osobiście się pofatygowałem i kazałem przy mnie sprawdzić telefon i nagle zauważyli usterkę.

  • edmun

    dziwny artykuł. mi wystarczy jak mój i780 który kosztował swojego czasu fortunę wyzional ducha. telefon który był zawsze w pokrowcu, nigdy nie byl ruszany a pewnego dnia przestal się uruchamiać. co dostałem z serwisu? anulowanie gwarancji bo znaleźli „Próby ingerencji wokół procesora”. wiele lat później okazało się że ten serwis (firma) już dalej nie istnieje a właściciel ma kilkanaście wyroków.
    i co ja mam powiedzieć? powiem tylko ze nigdy więcej telefonu tej firmy.
    i tak. to była ta sama firma do której wysyłalo się telefon 2 dni po zakupie że wifi nie działa a oni odsylali że telefon był zalany. (oczywiście wraz ze zdjęciami gdzie były markery barwiące w kontakcie z cieczą)

    więc sorry. ale artykuł u góry świadczy albo o tym, że autor nigdy nie miał do czynienia z reklamacjami albo jest zbyt młodym w wieku żeby pamiętać że to miało miejsce

    • pwil

      Te wszystkie markery powinny być w dobrze widocznym dla użytkownika miejscu. Dawniej były np. pod baterią (Nokia).

  • kamil79123

    Mój LG Spirit H440n potrafił ładować się od 10% do 100% nawet 11 godzin. Zmierzyłem prąd ładowania amperomierzem – wahał się on między 0.1 a 0.2A. Wysłałem telefon na gwarancję z dokładnym opisem sytuacji. Serwis uznał, że błąd nie został wykryty i odesłali z powrotem. Używałem trochę telefonu, przyszedł czas na ładowanie – znowu około 11 godzin. Wysłałem telefon ponownie do serwisu, oni ponownie odesłali z informacją, że usterka nie została wykryta, a następna bezpodstawna próba odesłania telefonu do serwisu może anulować gwarancję, czy coś w tym stylu. Złośliwość rzeczy martwych, czy rażące niedopatrzenie serwisu?
    Dodam, że używane przeze mnie ładowarki były całkowicie sprawne.

    • przy takich sytuacjach podstawowa rzecz przed skorzystaniem z gwarancji to sprawdzenie tego na innej parze ładowarka+kabel

      • kamil79123

        Tak jak napisałem – sprawdzałem.

        • pwil

          Jak długi był kabel? Niestety większość tanich kabli, szczególnie tych najdłuższych nie nadaje się do niczego poza przesyłaniem danych i utrzymywaniem stanu naładowania.

  • Takeya

    Chyba że pracujesz w serwisie Kiano, gdzie albo nie ma części nawet na odpłatne naprawy, albo sprzęt #1 staje się dawcą części dla sprzętu #2, przy okazji anulując gwarancję #1.
    Tak, przerabiane scenariusze. Za pierwszy przypadek chcieli mnie skasować za „diagnozę” (stłukłem digitizer, chciałem płatnej wymiany) bez możliwości naprawy, w drugim przypadku podmienili mojej ciotce matrycę na potłuczoną (poszedł na awarię Windowsa, wrócił ze śladami otwierania ramki matrycy).

  • To „zalanie” to pewnie zapocony telefon noszony w wewnętrznej kieszeni kurtki – tak sądzę.

    • marcinadd

      Otóż niekoniecznie. Fakt, faktem jest, że markery czasami przekłamują, ale najczęściej winny jest tutaj sam użytkownik. Ostatnio rozbierałem mojego S4 i popatrzyłem na marker. Noszę go w kieszeni spodni, czy kurtki, często gdy go wyciągałem był cały spocony, bo też dużo jeżdżę rowerem. Marker nadal pokazuje, że urządzenie nie zostało zalane, a telefon trzyma się już czwarty rok. Tak samo jak telefon był używany przy wysokiej wilgotności. Być może tak jest, ale ja osobiście nie doświadczyłem tego. Tak samo zresztą w przypadku mojego poprzedniego telefonu.

      • Masz na myśli galaxy S4 ? Nawet nie wiedziałem, że w środku ma markery. Ale dobrze wiedzieć bo mam jednego takiego samsunga.

        • marcinadd

          Tak Galaxy S4. Nie zwracałem szczególnie na to uwagi, ale masz bodajże 2 markery na ramce i jeden w baterii.

  • KepleRPL

    Abstrahując od tematu newsa, zawsze się zastanawiam jakim cudem niektórzy ludzie (nie wskazując szczególnie palcami na przedstawicielki płci pięknej) mają telefony porysowane i porozbijane niedługo po zakupie. Nie mówię tu tylko o zabawkach za 1000zł ale nawet o względnie nowych iPhonach czy innych niezbyt tanich urządzeniach. Kable od ładowarek tak samo, połamane, pourywane. Ja się pytam – jak?! Sam noszę S7 Edge jedynie w symbolicznym case’ie i śmiem twierdzić, że po prawie 3 latach użytkowania telefon wciąż trzyma się bardzo dobrze od strony wizualnej. Jakim trzeba być ignorantem i niechlujem żeby zniszczyć telefon przy normalnym użytkowaniu?

    • Takeya

      Ja w zeszłym roku potłukłem pierwszy ekran w telefonie – zasłabłem po krwiodawstwie na przystanku autobusowym. Jak mnie położyli na ławce telefon wysunął mi się z kieszeni i upadł ekranem na beton. Poprzedni położyłem przy zlewie na czas szybkiego prania (dosłownie 10 minut) i ze wszystkich niewłaściwych momentów niestety zadzwonił (alarm wibracyjny i chlup).
      A co z pozostałymi ludźmi? Wystarczy, że telefon położy się na stole i spadnie. Albo nosisz w spodniach i w coś uderzysz telefonem. Albo się przewrócisz. Albo masz dzieci. Albo jesteś pracownikiem fizycznym – tu masz całą paletę możliwości, jak zniszczyć telefon.

    • teges

      Niestety większość takich przypadków, to raczej słabe dbanie.
      Dbałem o telefony bardzo mocno, ale przestałem się tym tak przejmować. Częściej noszę w kieszeni niezapinanej, rzucam na łóżko, jak jadę na rowerze, to nie chowam do plecaka.
      Poskutkowało to tym, że przez moje niedbalstwo, to nie zapiąłem kieszeni, bo co chwila do wyjmowałem, by odpisać i wypadł na kamienie.
      Ekran przyszedł już, ale kiedy wymienię, to inna sprawa 🙂

    • edmun

      nie rozumiem Twojego komentarza. szwagierka ma nowy telefon doprowadza do stanu prawie kompletnego zniszczenia zazwyczaj w niecałe 3 tygodnie. ma 6 letniego synka który bardzo często jej w tym pomaga. Sam miałem Huawei P9 w którym musiałem wymienić ekran po tym jak zostałem napadniety i telefon po prostu nie wytrzymał. to że masz telefon zawsze w pokrowcu i ze o niego dbasz, nie znaczy że nie ma zdarzeń losowych.

    • Mój stary Samsung Galaxy S6 po 2 latach użytkowania wyglądał jakby dopiero z fabryki wyszedł. też stosuję jakieś szkło i case ale minimalistyczny. Jeszcze starszego Galaxy S4 też oddałem po 2 latach używania i też wyglądał jak nowy, ale drugi właściciel w ciągu paru tygodni tak zajechał ten telefon, że masakra. Niechlujstwo level 100. tak samo jak kable, które same z siebie się niszczą 🙂 Żaden mój kabel i inne akcesoria nie psuły się bo wystarczy o nie dbać a nie rzucać gdzie się da, siadać na nich, ciągnąć za przewody etc…

    • Adam Chris

      Jak wziąłeś providenta czy srzedałeś nerkę to cackasz się z tym swoim telefonem jak z 7 cudem świata. Dla niektórych telefon to taki sam sprzęt jak pilot od telewizora czy tłuczek do kotletów. Zamiast się dziwić i zadawać pytania lepiej nie mierz innych swoją miarką.

      • KepleRPL

        Nie zamierzam się licytować kto ma bardziej pokaźny portfel ale weź pod uwagę, że wiele osób majętnych nie szasta pieniędzmi na lewo i prawo tylko dlatego „bo mogą”. Z tego też powodu, dzięki roztropnemu wydawaniu, kapitał się nie rozpływa w nieplanowany sposób. Jasne, telefon to tylko narzędzie i terminal komunikacyjny ale tu chodzi o elementarne poszanowanie rzeczy na które już się wydało swoje pieniądze, tak samo raczej każdy będzie szanować i dbać o samochód czy motocykl mimo że to także są jedynie narzędzia i środki transportu. Niemniej to już Twoja sprawa jak traktujesz swój dobytek.

        • Adam Chris

          Skoro moja to po co zadajesz dziwne pytania i jednocześnie oceniasz innych mierząc swoją miarą? Czy każdy musi być jak ty?

    • zaciekawiony

      Powiem ci coś w tym jest moja partnerka ma lenovo k6 note w silikonowym etui i naklejone szkło hartowane,telefon wygląda masakrycznie po 8 miesiącach,a nosi go w torebce.Ja ma AGM X2 wożę go w skrzynce z narzędziami najczęściej i jest niemal jak nowy .



x