Podsumowanie 2018 roku — nie wszystko było idealne

mm Łukasz Pająk Artykuły 2018-12-30

Wczoraj przedstawiliśmy Wam nasze podsumowanie 2018 roku. Skupiliśmy się wyłącznie na pozytywach. Jednak na świat nie patrzymy tylko przez różowe okulary, nie mamy klapek na oczach i widzimy, że coś można było zrobić lepiej, a inna sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca. Dlatego ponownie każdy reprezentant naszej redakcji wybrał smartfona, który najbardziej go zawiódł oraz wydarzenie, sytuację lub nawet innowację, która okazała się porażką.

 

Smartfon, który najbardziej zawiódł

Adam uznał, że to Samsung Galaxy S9+ mógłby być lepszy

Być może wielu z Was taki typ zdziwi, jednak Samsungowi należy się taki tytuł z uwagi na fakt, że spółka przespała pierwszą połowę tego roku. Pokazują to zarówno Galaxy S9 i S9+, a nawet Galaxy Note9. Wybrałem Galaxy S9+, ponieważ to właśnie smartfony Galaxy z „plusem” sprzedają się najlepiej spośród flagowców Samsunga. Co nam w tym roku zaoferował topowy produkt Koreańczyków? Niewiele, czyli po prostu nudę. Urządzenie nie zaskakuje, a Samsung nawet nie starał się wysilić, żeby poprawić błędy Galaxy S8+. Największą wadą urządzenia jest beznadziejny skaner twarzy i czytnik tęczówki. Obydwie funkcje nie działają w pełnym słońcu lub słabym oświetleniu. Bateria o pojemności 3500 mAh też nie powala. Przypomnę, że model S9+ zyskał podwójny aparat i nieco inne, wciąż beznadziejne umiejscowienie skanera linii papilarnych. Pod względem parametrów, pojawił się nowy procesor Exynos 9810 oraz 6 GB RAM. To by było na tyle. Koreańczycy życzyli sobie w dniu premiery aż 3999 zł za Galaxy S9+. Moje zdanie najprawdopodobniej podzielają klienci. Według analityków Galaxy S9 i S9+ mają się sprzedać w liczbie 30 mln egzemplarzy w rok od wydania. Jest to największa klapa od czasów, gdy na rynku królował Galaxy S3. Na koniec dodam, że do tej pory Galaxy S9+ nie otrzymał aktualizacji do Androida Pie.

 

Mariusz skupił się na serii Pixel 3

Ta historia od razu zaczęła się źle – od niezliczonych wycieków. Na początku nie byłem w stanie w nie uwierzyć. Niestety okazało się, że to wszystko jest prawdą. Nie wątpię w to, że Google Pixel 3 i Pixel 3 XL doskonale uzupełniają Androida Pie. Wiem, że to sztandarowe urządzenia dla giganta. Są tym czym iPhone dla iOS albo seria Surface dla Windowsa. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego tak wyglądają.

pixel 3 xl

Nie wątpię w świetną wydajność, integrację z Asystentem Google czy możliwości fotograficzne. Ten ostatni element to wręcz wyróżnik poprzedniej generacji. Najnowsza musi być jeszcze lepsza, nie ma innej opcji. Tryb Night Sight jest świetny i spoglądam na niego z zazdrością. Jak można było to wszystko obudować w najgorszy możliwy sposób? Pixel 3 wygląda na smartfona sprzed kilku lat, taki design jest tragicznie przestarzały. Jego większy brat to jednak już totalna katastrofa. Gdzie byli projektanci? Kto zaakceptował tak ogromnego, kanciastego notcha? Czemu on służy skoro na dole mamy gigantyczną belkę? Poza tym skaner linii papilarnych z tyłu we flagowym smartfonie Google? Gdzie jest skanowanie twarzy w 3D albo czytnik w ekranie? Ten wygląd mówi jedno – Pixel 3 to przestarzała konstrukcja i przestarzała technologia. Nawet jeśli jest zupełnie inaczej.

 

Michał też wybrał amerykański produkt, ale od Apple — iPhone Xr

Podczas zapowiedzi iPhone’a Xr wiele osób było zachwyconych — tani smartfon od Apple’a ze świetnymi podzespołami? To brzmiało aż zbyt dobrze. Po raz kolejny firma udowodniła nam jednak, że na prezentacjach wszystko wydaje się piękniejsze niż w rzeczywistości. „Tani iPhone dla wszystkich” wyceniony został na co najmniej 3729 złotych — oznacza to, że kosztuje on tyle, co najlepsze flagowce innych producentów. Co otrzymujemy w tej cenie? Zacznijmy od wyświetlacza — smartfon wyposażony został w ekran Liquid Retina (czyli po naszemu — wyświetlacz LCD) o rozdzielczości 1792×828 pikseli. Oznacza to, że iPhone Xr nie może pochwalić się nawet rozdzielczością Full HD, co w tej cenie jest niedopuszczalne! Oprócz tego urządzenie swoim użytkownikom oferuje jedynie jeden obiektyw aparatu. W porównaniu do modelu Xs smartfon pochwalić może się również zmniejszoną odpornością na pył i wodę. Urządzenie jest także wykonane z tańszych materiałów.

 

Adrian nie postawił na konkretny model, ale na grupę urządzeń

Na rynku znajdziemy smartfony z różnych półek cenowych, każdy może kupić to, co jest mu potrzebne i na co go stać. Rozumiem gorszy aparat, wyświetlacz czy wykonanie urządzenia. Są jednak granice, których nie wolno przekraczać. W tym miejscu powinien podać konkretny model urządzenia, ale nie zrobię tego – takich urządzeń jest wiele, nie dam rady wymienić wszystkich, a krytykowanie jednego producenta mija się z celem. W sprzedaży znajdziemy skrajnie tanie urządzenia, zazwyczaj oferujące 1 GB RAM i archaiczne procesory oparte na rdzeniach Cortex-A7. To nie ma prawa poradzić sobie ze współczesnymi aplikacjami. Owszem, takie urządzenia są raczej kierowane dla niewymagających, ale czy ktoś ostrzega o tym przed zakupem? Czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę, że telefon nie jest w stanie uciągnąć Facebooka i Messengera? Tego typu smartfony to zwykły elektroniczny śmieć, który powoduje jedynie frustrację użytkowników. Owszem, można by dołożyć trochę RAM-u, zamontować lepszy procesor, ale wtedy nasz telefon nie będzie najtańszym na rynku! A kto by się przejmował klientami….

 

Kacper postanowił pójść śladami Adama i wybrał Galaxy S9

Mijający rok był pełen ciekawych premier smartfonów. Niestety do tego grona nie mogę zaliczyć Samsunga Galaxy S9, który najzwyczajniej w świecie mnie rozczarował. Wszystko dlatego, że właśnie w serii S9 Samsung zdecydował się ulepszyć wersję „z plusem” względem podstawowej. Galaxy S9+ ma 6 GB RAM i podwójny aparat, a Galaxy S9 tylko 4 GB (co jak na flagowca w 2018 roku jest strasznie małą liczbą) i pojedynczy aparat. Wszystko to sprawia, że Galaxy S9 jest po prostu nieciekawy i w dniu swojej premiery absolutnie nie był wart zakupu za cenę, w której był sprzedawany. Po cichu liczyłem, że wymienię swoją S-ósemkę na opisywany smartfon, ale gdy wyszło na jaw, że Galaxy S9 nie będzie się od niej różnić prawie w ogóle, to sobie po prostu odpuściłem. Niestety wygląda na to, że i nadchodzące podstawowe modele flagowców Samsunga będą nieopłacalne.

 

Z kolei Łukasz postawił na Lenovo Z5 i marketingowy bełkot

Wiele osób zapewne już nie pamięta, co to za model Lenovo Z5. Jednak mi on naprawdę zapadł w pamięć. Jest to smartfon jakich wiele, ale był reklamowany tak bardzo, że naprawdę jestem ciekawy, czy to wszystko było robione na trzeźwo. Firma najzwyczajniej w świecie oszukała fanów, pokazując plakaty, które wskazywałyby na pełną bezramkowość. Do tego dochodzą wypowiedzi przedstawicieli, którzy opowiadali jaki to ten smartfon nie będzie wydajny, świetny i rozgromi konkurencję. Ogromny akumulator, rekordowa pamięć, a ostatecznie dostaliśmy ochłapy. Ok, średniaka, który niczym się nie wyróżnia. Dopiero Lenovo Z5 Pro, nie mówiąc o Lenovo Z5 Pro GT, pokazały, że Chińczycy potrafią zrobić coś naprawdę świetnego. Co z Lenovo Z5? Mam wrażenie, że wszyscy już o nim zapomnieli i to najlepsze wyjście z całej sytuacji, a moje wyróżnienie niech będzie tylko gwoździem do trumny.

 

Wydarzenie, które w ogóle nie powinno mieć miejsca

Adam uznał, że to aktualizacja Windowsa 10 jest największą wpadką

Microsoft ma to do siebie, że od pewnego czasu dwa razy do roku wydaje aktualizacje Windowsa 10. Po wiosennej przyszedł czas na jesienną. Były szumne zapowiedzi nowości wśród których najbardziej przypadł mi do gustu czarny motyw oraz narzędzie do tworzenia i edytowania zrzutów ekranu. Do tego należ dodać kilka innych funkcji, poprawki bezpieczeństwa i płynności działania. Microsoft postanowił także nie rozwijać lub zakończyć działanie kilku opcji. Na początku października stało się, gigant udostępnił Windows 10 October Update do ściągnięcia. Aktualizacja stała się jednak totalnym niewypałem. Okazało się bowiem, że użytkownicy korzystający z usługi One Drive, podczas instalacji update’u potracili pliki. Microsoft szybko usunął update z serwerów, a w międzyczasie użytkownicy wytknęli producentowi kolejne błędy. Tak naprawdę aktualizacja pojawiła się z powrotem dopiero kilkanaście dni temu. Microsoft potrzebował aż dwóch miesięcy na załatanie błędów, które zostały wytknięte przez króliki doświadczalne firmy – czyli zwykłych użytkowników. Mam nadzieję, że firma wyciągnie wnioski z „wtopy”, jaką zaliczyła, bo taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Oby wiosenny Update okazał się wolny od jakichkolwiek błędów.

 

Mariusz nie mógł zapomnieć o notchu i naśladownictwu

To był rok notcha, a dokładniej jego bezsensownego kopiowania. Tak bezmyślnie nie był kopiowany chyba jeszcze nigdy żaden element konstrukcji smartfonów. Do tej pory nie rozumiem dlaczego? Jak to mogło stać się jednocześnie w przypadku tak wielu producentów?

notch wyciecie porownanie oneplus google apple

Notch ma sens w jednym przypadku – wtedy, kiedy mieści elementy konstrukcyjne kamery 3D i potrzebne jej działaniu czujniki. To niestety zabiera miejsce. Można jednak takie elementy umieścić w górnej belce. Dolna i tak pozostanie! Z dostępnych na rynku smartfonów „podbródka” nie ma tylko iPhone X i jego następcy. Innym rozwiązaniem jest też to zastosowane w modelu XR czyli po prostu grubsze wszystkie ramki. Notch w wydaniu takim jak choćby w Google Pixel 3 to jakieś kuriozum. Już dziwne są jego proporcje. Jeszcze innym kierunkiem poszedł Huawei. Design Mate 20 Pro to połączenie wycięcia rodem z telefonów Apple z zagiętym ekranem, żywcem wziętym od Samsunga. To już chyba wykracza daleko poza zwykłą inspirację. Koreańczycy muszą być wściekli. Choć Mate 20 Pro przynajmniej wyposażono w skanowanie twarzy w 3D, w przeciwieństwie do konkurencji.

 

Michał wybrał artykuł 13 od Unii Europejskiej, jako to najgorsze wydarzenie roku

Założenie artykułu 13, który jest częścią dyrektywy dotyczącej praw autorskich, jest szczytne – ma on chronić twórczość właścicieli praw autorskich w sieci. Niestety jego aktualna wersja może powodować wiele niezamierzonych problemów, ponieważ odpowiedzialność za treści publikowane przez użytkowników artykuł zrzuca na właścicieli portali takich jak YouTube, Wykop czy Android.com.pl. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim wzmożoną cenzurę – portale, nie mogąc pozwolić sobie na dotkliwe kary, będą moderowały wszystkie treści dodawane przez użytkowników przed publikacją. Efektem wszystkich zmian może być koniec internetu, jakiego znamy – z tego powodu gorąco popieram wszystkie protesty i trzymam kciuki za to, by artykuł 13 finalnie nie wszedł w życie.

 

Zostańmy przy Unii Europejskiej — Adrian przypomina konflikt z Google

Jak wiadomo Google jakiś czas temu zostało ukarane przez Komisję Europejską za rzekome działania monopolistyczne. Za faworyzowanie swoich własnych usług w swoim własnym systemie musi zapłacić ponad 5 miliardów dolarów kary. Oczywiście nikt nie myślał o dobru użytkowników, ponieważ oni nadal będą korzystać z usług Google, są to raczej efekty starań mało znanych konkurentów korporacji, ale to już inny temat. Czy Google zapłaciło karę? Nie, my ją zapłacimy. W przyszłym roku (prawdopodobnie od lutego) do cen telefonów sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej będą doliczane opłaty za usługi GMS w wysokości od 19 do 57 zł dla smartfonów i od 19 do 76 zł w przypadku tabletów. Warto pamiętać, że w najbogatszych państwach UE cena ta może wzrosnąć do 40 dolarów. W ten sposób Unia Europejska uratowała całą Europę przed złym monopolem, a najbardziej uratowała swoje finanse z naszych kieszeni…

 

Kacper nie zapomina o działaniach Facebooka

Ten rok był prawdziwą katorgą dla Facebooka – na światło dzienne wyszło, że z portalu Marka Zuckerberga wyciekły dane milionów użytkowników. Oczywiście wywołało to niemałą aferę, o której w mediach jest głośno po dziś dzień. Sam mam konto na Facebooku, więc nie będę ukrywał, że jest to dla mnie zdecydowanie najgorsza niespodzianka z 2018 roku. Nie ma nic gorszego niż wyciek poufnych danych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że do wycieku nie doszło z powodu jakiegoś ataku hakerów, a ze zwykłej niedbałości Facebooka, który niewystarczająco zabezpieczył dane swoich użytkowników (Cambridge Analytica uzyskała niepowołany dostęp). Co więcej, nasze dane zostały wykorzystane komercyjnie, co naturalnie nigdy nie powinno mieć miejsca. Liczę, że takie coś już nigdy, przenigdy się nie powtórzy. Facebook musi się pilnować – następna taka wtopa nie przejdzie.

 

Łukaszowi nie podoba się rozwój Google

Google w tym roku pokazało wszystko i nic. Firma stara się przeobrazić i odciąć od Androida, ale to akurat może być dla wielu osób naturalne. Bardziej przeraża mnie fakt, jak Amerykanie nie są w stanie zachować swoich tajemnic. Seria Pixel 3 wyciekła na kilka miesięcy przed premierą. Analogicznie stało się z odmianą Lite. Oczywiście może to być celowe działanie, ale to tylko dodatkowo pokazuje, jak firma ma gdzieś odczucia konsumentów. Jestem świadomy, że firma nie jest w stanie zmienić w takim czasie przerobić projektu od zera, ale podstawowe kwestie nie są uwzględniane w kolejnych generacjach. To też niejako zostało potwierdzone polityką związaną z Google+. Okazało się, że jest potężny wyciek? Ok, no to zamknijmy już ten portal. Na koniec pamiętajcie, że nie twierdzę, iż Pixele 3 są kiepskie — mają świetne oprogramowanie (zdecydowanie lepsze w Stanach Zjednoczonych) i bardzo dobry aparat, a to wbrew pozorom nie jest codziennością u innych producentów.

 

Czekamy na Wasze podsumowanie 2018 roku — co nie powinno mieć miejsca w minionych 12 miesiącach?

Tradycyjnie na koniec jesteśmy ciekawi Waszej opinii co do minionego roku. Co najbardziej Wam zapadło w pamięć w negatywnym odczuciu? Być może tym razem zgadzacie się z jednym z członków naszej redakcji?







x