Wycięcie „oka” w wyświetlaczu — to nic nowego, ale czy jest takie straszne?

Artykuły

To już oficjalne. Dzisiaj poznaliśmy w pełnej krasie Samsunga Galaxy A8s i zapowiedź Honor View 20. Są to pierwsze przedstawione światu modele z charakterystycznym, innowacyjnym i przyszłościowym wycięciem w wyświetlaczu. Charakterystycznym, bo z pewnością się wyróżniają. Innowacyjnym, bo takich rozwiązań jeszcze nie spotykaliśmy oraz przyszłościowym, bo… teraz będzie to jedna z najczęściej wykorzystywanych metod wycinania wyświetlaczy. Przynajmniej w kluczowych modelach w portfolio. Wiemy, że Huawei też się skusi na pokazanie tego typu „oka”. Podobnie postąpi Lenovo, a sam Samsung już szykuje dedykowane wyświetlacze dla serii Galaxy S10. Pojawia się pytanie — co to dla nas oznacza?

Wycięcie w wyświetlaczu na sam aparat — czy ten pomysł ma sens?

samsung galaxy a8s

Nie przegap
Najlepsze aplikacje z AppGallery – gry i programy, które warto pobrać
huawei appgallery sklep play zastepstwo
AppGallery to jeden z największych sklepów z programami i grami na Androida. Stanowi on część Huawei Mobile Services i już pokrótce przybliżyliśmy Wam, jak tak naprawdę on działa oraz co oferuje. Tymczasem sprawdźmy, co konkretnie skrywa to miejsce. O ile sam sklep prowadzi rankingi tytułów, które cieszą się największym zainteresowaniem, to postanowiłem wybrać dla Was […]

Zacznijmy od tego, że faktycznie wycięcie w wyświetlaczu miejsca wyłącznie na sam aparat ma swoje zalety. W stosunku do „tradycyjnych” notchy nowe rozwiązanie pozwala zwiększyć przestrzeń roboczą. Pasek powiadomień ponownie będzie mógł służyć do prezentowania ikon z aplikacji. Niemniej wciąż spodziewajmy się, że górna część wyświetlaczach w aplikacjach pełnoekranowych zamieni się w bezużyteczną czerń. Dlatego mówmy o naprawdę małej ewolucji, aczkolwiek znaczącej. Oczywiście patrząc na Samsunga Galaxy S10+ z podwójnym aparatem na froncie, może okazać się, że nie do końca ma to sens, ale w tym momencie chciałbym przypomnieć Wam, że tego typu rozwiązania nie są niczym nowym.

 

LG nie wycinało wyświetlacza, ale ich pomysł był lepszy

lg v10 v20

Pamiętacie LG V20? Może niekoniecznie, bo smartfon nie był oficjalnie oferowany w Polsce. Jednak LG V10 już powinien być Wam znany. Tak, Koreańczycy już w 2015 roku pokazali użytkownikom coś, co dzisiaj ma zdobywać uznanie. Obok aparatów nad wyświetlaczem umieszczono dodatkowy wyświetlacz. W ten sposób otrzymywaliśmy niemalże to samo, co dzisiaj, ale z mniejszą funkcjonalnością. W poprzednim akapicie zwróciłem uwagę na to, że nawet samo wycięcie na aparat w wyświetlaczu nie gwarantuje nam funkcjonalności „paska” w pełnoekranowych aplikacjach. Oczywiście przykład Honora View 20 pokazuje, że w aparacie pojawia się po prostu czarna kropka, ale to dotyczy wyłącznie aplikacji producenta. Deweloperzy nie posiadają natywnych narzędzi do dostosowywania swoich propozycji do nietypowych braków pikseli. Co z LG? LG pozwalało na dostęp do różnych skrótów. Czemu dzisiaj nikt na to nie pozwala?

Zobacz też: Ślepy test aparatów pokazuje, które zdjęcia są dla nas najlepsze.

W Sieci już można znaleźć różne przykłady i komentarze, że producenci nawet w takich wypadkach będą montować zbyt duże otoczki dla aparatów. Tę kwestię zostawiam z boku — to każdy sam oceni. Ja zostawiam jedynie wiadomość dla firm — nie zostawiajcie czarnego paska powiadomień, a dajcie użytkownikom możliwość wykorzystania tej przestrzeni. Od razu zaznaczam, że cieszę się ze zmniejszania wycięć wyświetlaczu. Jest to krok naprzód do pełnej bezramkowości, ale jeśli można zrobić coś lepiej, teoretycznie niewiele większym nakładem, to czemu tego się nie robi? Implementacja na przykład skrótów, pojawiających się po wykonaniu gestu, nie wydaje się zbyt trudne dla tak wielkich firm. A to tylko przykład, bo wierzę w kreatywność osób pracujących w liczących się na rynku korporacjach…






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x