Czy żałuję zakupu OnePlus 6 tuż po jego premierze? Moja opinia

Łukasz Pająk Artykuły 2018-10-14

Niecałe dwa tygodnie dzielą nas od premiery OnePlus 6T. Jednak wciąż można kupić OnePlus 6 w niektórych regionach. Coraz częściej widzę pytania, czy warto? Odpowiedź jest bardzo prosta – nie. Nigdy nie warto inwestować w model obecnej generacji, gdy wiemy, że lada moment pojawi się kolejny. Ok, akurat w przypadku tegorocznych zmian nie wszyscy mogą być zadowoleni, co wyjaśniam w artykule na temat mojej opinii odnośnie OnePlus 6T. Niemniej OnePlus 6 nie jest mi obcy – kupiłem go od razu po premierze. Miesiąc później nie żałowałem jego zakupu, a jak wygląda sytuacja dzisiaj?

OnePlus 6 wielokrotnie pokazał mi, że dobrze zrobiłem

Przez te kilka miesięcy od premiery miałem wielokrotnie możliwość zestawienia go z jego bezpośrednimi rywalami. Dlatego odsyłam Was do następujących porównań:

Oczywiście też odsyłam Was do mojej recenzji OnePlus 6, gdzie zapoznacie się z moimi wrażeniami po pierwszych tygodniach użytkowania tego smartfona. Niemniej ze wszystkich powyższych publikacji można wysunąć jeden wniosek – dobrze zrobiłem kupując model, który kupiłem. OnePlus 6 wyszedł zwycięsko ze wszystkich pojedynków i w żaden sposób nie brały tu udział prywatne rozterki oraz zwiększanie własnego ego.

 

OnePlus idzie w złą stronę, ale wszyscy są na tej ścieżce – wady OnePlus 6

Przede wszystkim drażni mnie w OnePlus 6 jego wykonanie. Smartfon wygląda bardzo ładnie, refleksy świetlne na połyskliwej powierzchni są interesujące, ale… nie można go dotykać. Szklana powierzchnia strasznie szybko się brudzi, ale też rysuje. Mimo że z urządzenia od samego początku korzystam w etui, co już mnie drażni, to i tak pojawiły się drobne uszkodzenia. Niestety, niemalże wszyscy producenci stawiają teraz na szkło, więc ta wada dotyczy niemalże wszystkich, a z pewnością nie ominie OnePlus 6T. Ok, ale zostańmy przy OnePlus 6. Czy ma jeszcze jakieś wady? Szczerze mówiąc poza budową próżno mi wyznaczyć inną, która na co dzień by mnie drażniła. Wciąż oczekuję lepszych wrażeń audio, choć nie jest tak tragicznie, jak na początku – aktualizacje wiele pomogły. Sam też coraz częściej zmuszam się do bezprzewodowych rozwiązań.

 

OnePlus 6 najlepszym smartfonem w historii firmy, ale bez własnego „ja”

To, co zawsze doceniałem w OnePlus to udowadnianie konkurencji, że tanio można zrobić dobrze, a niekiedy lepiej. Ceny produktów od tego producenta ewidentnie idą w górę. O ile giganci jeszcze mocniej podnoszą poprzeczkę, to bezpośredni przeciwnicy OnePlusa stoją w miejscu, kiedy OnePlus 6 nie jest już najtańszym wśród najlepszych. Oczywiście to nie oznacza, że sam smartfon jest słaby. Wręcz przeciwnie – czuć, że wyższa cena to lepsze dopracowanie. Testując zdecydowanie najlepsze modele na rynku, nie odczuwam aż takich drastycznych różnic w stosunku do mojego smartfona, gdy patrzę na zdjęcia, wyświetlacz czy też ogólne możliwości. Pod tym względem OnePlus 6T też to pokaże – w końcu będzie jednym z niewielu modeli na polskim rynku z czytnikiem linii papilarnych w ekranie. Oczywiście nie spodziewajcie się po nim rewelacji. Niemniej dołączy do niego jeszcze Huawei Mate 20 Pro. Na koniec jeszcze o tym, co doceniam w OnePlus 6 – niewiele osób może „pochwalić się” Android Pie, o którym też już Wam opowiadałem.

Zobacz też: WiFi stanie się prostsze w rozróżnieniu.

Nie chciałem, żeby ten tekst był kolejnym, który mówi, że aparat robi ładne zdjęcia, wyświetlacz jest jasny jak słońce, a akumulator to najlepsza potęga. Chciałem spojrzeć na smartfona przez pryzmat rozwijającego się rynku. OnePlus 6 jest naprawdę dobrym smartfonem, nie żałuję zakupu, bo nic lepszego w jego cenie dzisiaj nie znajdę, ale firma ewidentnie traci swój urok. Niewiele wskazuje, że zmieni się to po premierze OnePlus 6T, chociaż chciałbym się mile zaskoczyć.





x