Wiemy już prawie wszystko o Huawei Mate 20 Pro. Drogo i na wypasie

Adam Lulek Artykuły 2018-10-12

Huawei zaskoczył wielu fanów urządzeń mobilnych, prezentując pierwszy smartfon z trzema aparatami. Model P20 Pro został dobrze przyjęty przez speców od mobilnej fotografii, a DxOMark dał mu najwyższą notę, która do dziś nie została pobita. Zapewne poprzeczkę tę podniesie Huawei Mate 20 Pro, na którego temat pojawiło się w Internecie w ostatnich tygodniach wiele wycieków. Pisałem nawet, że Huawei Mate 20 Pro będzie moim następnym smartfonem. Dzisiaj z kolei Roland Quandt, znany ze sprawdzonych informacji, opublikował na Twitterze kolejne rendery i dane dotyczące urządzeń z serii Mate 20. Podsumujmy zatem, co wiemy na temat nadchodzących flagowców od Huawei.

Huawei Mate 20 Pro – specyfikacja na wypasie

Urządzenie zostanie wyposażone w nowy, 6,39-calowy ekran OLED o rozdzielczości 3120 x1440, która jest niespotykana jak na flagowce Huawei. Wyświetlacz jest lekko zaokrąglony po bokach. Oczywiście na górze ekranu pojawi się wycięcie, w którym oprócz przedniej kamery i głośnika umieszczono szereg sensorów. Za pomocą podczerwieni mają one pomóc w identyfikacji twarzy użytkownika. Zatem miejsce to nie jest szerokie na darmo, w przeciwieństwie do wielu rozwiązań konkurencji. We wnętrzu wyświetlacza został ukryty także skaner linii papilarnych.

Można także oczekiwać, że aparat w urządzeniu będzie jeszcze lepszy niż w P20 Pro. Teleobiektyw zostanie zastąpiony obiektywem szerokokątnym, co pozwoli na ujęcie większego obszaru na fotografii. W urządzeniu pojawi się także aż 5-krotny zoom optyczny. Ponadto Huawei obiecuje, że flagowiec pozwoli na robienie zdjęć już z odległości 2,5 centymetra.

Jeżeli chodzi o serce urządzenia, to będzie nim procesor Kirin 980 w technologii 7 nm. Huawei chwalił się, że procesor jest szybszy od Apple A12 Bionic, jednak to nieprawda. Nie zmienia faktu, że będzie to najlepszy chipset w smartfonie z Androidem na rynku. W zależności od kraju, Huawei Mate 20 Pro będzie wyposażony w 6 lub 8 GB RAM LPDDR4X. Podobnie będzie z pamięcią wewnętrzną – pojawią się tu wersje 128 GB, 256 GB lub 512 GB (UFS 2.1). Co ciekawe firma zamierza wprowadzić własny format pamięci rozszerzalnej, a mianowicie nanoSD. Ich gabaryty są podobne do kart nano SIM, a potrafią przechować nawet 256 GB. Ponadto w Huawei Mate 20 Pro znajdziemy baterię o pojemności 4200 mAh. W pudełku z urządzeniem ma znaleźć się nowy 40-watowy zasilacz, który zadba o szybkie ładowanie ogniwa. Flagowiec może służyć również jako ładowarka dla słuchawek Huawei Freebuds 2 – wystarczy położyć je na smartfonie. Smartfon będzie również opatrzony certyfikatem IP 68, gwarantującym odporność na wodę i kurz.

Huawei Mate 20 Pro – premiera i astronomiczna cena

Huawei Mate 20 Pro

Urządzenie zostanie pokazane 16 października i podobno od razu ma trafić do przedsprzedaży z Androidem 9.0 Pie oraz EMUI 9.0 na pokładzie. Zaledwie w środę, Łukasz pisał jaka będzie cena Huawei Mate 20 Pro. Fani firmy powinni szykować grube portfele. Na koniec dodam, że dziś wyciekła nowa wersja kolorystyczna urządzenia – zielona albo właściwie turkusowa.

Źródło: Roland Quandt, winfuture.de



  • Adramel

    I co z tego jak telefon tylko dostajesz do użytkowania? Płacisz kupę kasy a telefon i tak nie jest twój bo nie masz dostępu do konta roota.

    • Lookso

      Od tego jest kompjuter

    • Łukasz

      Z Androidem jestem w zasadzie od samego początku. Kiedyś każdy mój telefon był rootowany ponieważ system był niedopracowany i wymagał poprawek (romy, zipy później xposed). Te czasy jednak minęły, urządzenia działają z reguły jak należy. Większość potrzebnych mi funkcji załatwia system/aplikacje czasami trzeba jedynie nadać prawa przez ADB.

      • Adramel

        Podstawowa sprawa – pełen backup aplikacji razem z danymi. Bez roota nie działa. Ta, są niby aplikacje które OBIECUJĄ pełen backup ale nie działają. TB zawsze działa bez problemu. No i reklamy w aplikacjach.
        No i dla zasady – to tak jakbyś miał auto ale dostęp tylko do połowy bagażnika.

        • Lucas B.

          Moim zdaniem nie trafione porównanie, i to mocno nie trafione. Uprawnienia ROOT’a porównałbym bardziej, jeżeli już mówimy o posiadaniu samochodu, do sytuacji kiedy kupujesz samochód, ale nie możesz zmienić parametrów pracy silnika (grzebać w ustawieniach komputera). I tak też jest. Kupując samochód, masz go na własność, ale jednak są rzeczy, których zrobić nie możesz, prawda? Tak samo z OS smartfona. Telefon masz na własność, i możesz go nawet potrzaskać jeżeli tak Ci się podoba, natomiast OS jest dziełem producenta (nakładka), i pewne rzeczy są zablokowane, pomijam z jakich względów bo nie widzę w tym sam sensu. Podejrzewam że jednak producenci mają (i to pewnie dobre) swoje powody, dla których jest tak, a nie inaczej. I podejrzewam że są to względy bezpieczeństwa. Czy Apple pozwala na grzebanie w iOS? No nie pozwala, nie pozwala w sumie na żadną zaawansowaną konfigurację, ale jednak użytkownicy iPhone jakoś na to nie narzekają 🙂
          Backup zazwyczaj można zrobić (pełny) z poziomu aplikacji producenta. Dawno temu, za czasów Galaxy serii 1 i 2, był sens zabawy w rootowanie, wrzucanie custom ROM, bawienie się w custom bootloadery. Dzisiaj takiego sensu nie widzę w ogóle. Poza tym na dzień dzisiejszy nie ryzykowałbym z wrzucaniem CustomROM. Dlaczego? Bo płacę codziennie za różne rzeczy Adroid Pay, oraz mam telefon powiązany z kontem e-mail, bankowym, PayPal, Ebay i innymi aplikacjami które absolutnie MUSZĄ być bezpieczne.

          • Adramel

            Ja bym bardziej ufał customom na AOSP niż zamkniętym romom chińskich producentów. Niektóre firmy jak Huawei czy ZTE (i pewnie inne) są od dawna na celowników służb w USA.
            No i przede wszystkim – jest adaway, nie ma reklam.

        • Bart

          Jest dużo różnych chmur i NASow gdzie backup robi się sam – zostaje tylko kwestia wybrania co chcemy backupowac i batch możemy ustalić na każdą noc. Do tego sam android pamięta aplikacje wczesniej używane i po zmianie tel na nowy szybko wszystko przywraca.
          Po co wam root do backup, bo nie kumam ?

          • Adramel

            Bo dane aplikacji są dostępne tylko dla „systemu”.
            Taka głupia rzecz: odinstaluj sobie Angry Birdsy i zainstaluj ponownie. Zaczynasz grać od zera bo wszystkie „dane” zostały skasowane.
            A TB przywróci wszystkie aplikacje razem z ustawieniami i danymi.
            Zmieniasz tel na nowy to dostaniesz gołe apki. Trzeba konfigurować/logować od początku.
            Można też łatwo przenosić aplikacje/gry pomiędzy różnymi urządzeniami.