Nastolatek zgubił się w drodze ze szkoły, zawiódł go smartfon

Adrian Celej Artykuły 2018-10-06

Smartfony odgrywają coraz ważniejszą rolę w naszym życiu. W sumie można powiedzieć, że odgrywają coraz więcej ról, a w każdej z nich stają się najlepsze. W ten sposób do wykonania coraz większej liczby czynności potrzebujemy właśnie smartfona. Nagły brak smartfona może skończyć się fatalnie, o czym przekonał się nastolatek z Brzeska.

Kontakt się urwał

Taka historia nie byłaby niczym nadzwyczajnym w USA. Problem polega na tym, że wszystko wydarzyło się w Polsce, w małym mieście Brzesko. Nastolatek 6 września o godzinie 14:00 wyszedł ze szkoły i udał się do domu. Poinformował o tym swoich rodziców i na tym kontakt się urwał. Po około 2 godzinach nie było z nim żadnego kontaktu, rodzice poinformowali więc o sprawie policję. Po stworzeniu rysopisu szybko odnaleziono błąkającego się nastolatka po jednej z Brzeskich ulic.

Rozładował mi się smartfon

Co było powodem zgubienia się? Otóż rodzina nastolatka przeprowadziła się z innej części miasta, przez co nie znał on drogi do szkoły. Z tego powodu trasę pokonywał z włączoną nawigacją. Feralnego dnia (był to 4 dzień szkoły) w jego smartfonie rozładowała się bateria, w efekcie czego nie był on w stanie trafić do domu. Sytuacja może wydawać się kuriozalna, w zasadzie to taka jest. Brzesko liczy około 16 tysięcy mieszkańców, a więc jest małym miastem. Jeśli mieszka się w takim mieście, to ma się wiele czasu na poznanie wszelkich ulic. Przeprowadzka w inną część miasta to nie wytłumaczenie, szczególnie przy tak małej miejscowości. Całej sytuacji można było uniknąć, wystarczyło zapytać o drogę przechodnia.

Zobacz też: Broadcom stworzył nowy układ do obsługi GPS, wkrótce nawigacja będzie niezawodna

Czy potrafimy żyć bez smartfonów?

mapy google maps aktualizacja

Kiedyś ludzie nie mieli komórek i jakoś żyli – takie stwierdzenie zapewne słyszał już każdy. Tak, ludzie żyli bez komórek, internetu, brak kontaktu przez kilka dni nie był dla nikogo problemem. A dziś? Dziś wystarczy rozładowana bateria i zaczyna się panika, bo na pewno coś się stało. Wspomniana w tekście nawigacja jest przykładem na to, że bez pewnych rzeczy dziś nie potrafimy się obejść. Owszem, kiedyś korzystano z map, też dało się wszędzie dojechać. Smartfony jednak szybko je wyparły i dziś nikt nie wyobraża sobie dłuższej trasy czy jazdy po dużym, nieznanym mieście bez smartfonowej nawigacji. Sam bez niej prawdopodobnie nie odważyłbym oddalić się od domu, szybko bym zabłądził. W tej kwestii smartfon zaoferował coś lepszego i nikt nie chce wracać do starych rozwiązań. Wyobrażacie sobie zatrzymywanie się w centrum miasta tylko po to, żeby sprawdzić gdzie skręcić. Da się zauważyć, że pewne sprawy zaszły za daleko, czego przykładem jest opisana historia. Czy jej bohater nie mógł spróbować nauczyć się drogi na pamięć? Mógł, przecież nikt go nie popędzał, miał dużo czasu na zastanowienie się w razie problemów. Nie zrobił tego, ponieważ nie musiał, pod ręką miał smartfon, który w każdej chwili mógł go wyręczyć. Robimy tak wszyscy, korzystając z nawigacji nie uczymy się dróg na pamięć, nie mamy takiej potrzeby. Pytanie jakie jeszcze potrzeby w nas zaginą.



  • beznazwie

    Nie zapytał o drogę bo może nie pamiętał nazwy ulicy na której mieszka.

    • Artur Bogucki

      Nie zapytał o drogę bo nie wiedział, że gęba służy nie tylko do jedzenia i picia, ale także do pytania. Albo inaczej: nie zapytał, bo zdechła bateria i fb był niedostępny 😉

    • Krzysztofsf

      Syn wynajmowal mieszkanie, to zawsze, gdy bralem do niego taksowke, to dzwonilem z zapytaniem o adres (w tym nazwe ulicy) Naturalnie pieszo bym trafil ale nazwe wyrzucalem z pamieci. Co ciekawe, gdy obecnie kupil mieszkanie, natychmiast zapamietalem adres (widocznie umysl uznal, ze juz warto zapamietac).

      Problemy z zapamietywaniem nazw ulic to jeden z lzejszych objawow dysleksji (dowiedzialem sie przy innej okazji).

  • Karls

    Zaskakująca sytuacja. Z jednej strony dziwi mnie, jak można się zgubić w takim małym mieście skoro się tam mieszka. No ale ok – może w grę wchodzą jakieś zaburzenia orientacji przestrzennej, lub podobne problemy, to jeszcze mogę zrozumieć. Ale każdy normalny człowiek w takiej sytuacji po prostu zapyta pierwszą lepszą osobę o drogę – przecież to środek dnia był. Skoro nastolatek to też nie było małe dziecko co boi się do nieznajomego podejść. A nawet jeśli już to przecież telefon da się naładować „na krzywego”, czasem w autobusie jest taka możliwość (zależy od miasta), czasem można wejść do jakiegoś elektromarketu albo centrum handlowego. Już jak kompletnie nie wiedział gdzie jest, to się wsiada do taksówki i każe zawieźć pod dom chociażby. Są dziesiątki możliwości a nastolatek błąkał się jakieś zombie po odcięciu od internetu?

    Oby jakiś kryzys nie nastał, bo obawiam się, że jak by tak z dnia na dzień przestał być dostępny internet to spora część dzieci/nastolatków zwyczajnie nie wytrzymała by tego umysłowo bo są tak mocno uzależnieni od wsparcia technologii, że nie są w stanie poradzić sobie bez niej nawet w takiej pozornie prostej sytuacji.

  • stark2991

    Wnioski? Zawsze wychodź z domu z naładowaną baterią 😉

    • mindla

      To bardzo zły wniosek.
      Co by zrobił gdyby zgubił telefon?
      Dziecko trzeba uczyć rozsądnego postępowania od samego początku, tylko kto to ma robić jak rodzice tacy sami.
      Te podręcznikowe Jessiki czy Brajanki które świata nie widzą bez faceboka.

      • stark2991

        Naprawdę sądzisz, że napisałem to zupełnie poważnie? 🙂

      • Kam1leee

        Wnioski? Naucz się rozpoznawać ironię 😉

  • annonyinganoni

    Wstyd się przyznać że mieszkam koło Brzeska…
    Jak przeczytałem tytuł na innym serwisie komputerowym ,to myślałem że to w USA , a nie w Polsce…

  • k3rnel-pan1c

    Wam to chyba tematów brakuje…

    • mindla

      Temat jest potrzebny i na czasie.
      Pokazuje jak szybko postępuje debilizm wśród młodzieży.
      I to w Polsce bo w USA takie przypadki to codzienność, widać „dogadamy” zachód.

      • k3rnel-pan1c

        Co da ten artykuł? Człowiek prędzej przywali otwartą dłonią w czoło niż przeczyta dobry tekst do porannej kawy. Dodatkowo te argumenty są wyssane nie powiem skąd. Średnio się to czyta. Lepiej redakcji wychodzą wiadomości ze świata technologii niż pseudo felietony.

  • Tomasz

    Ciekawe jak taki kretyn potrafil uzywac smartfona a nawigacji w szczegolnosci.

  • mindla

    Ile lat ma ten dzieciak, to bardzo istotne.
    Bo jeśli ma 8-9 lat to rozumiem ale jeśli ma 13-15 lat to jest zwykłym palantem albo typowym maminsynkiem co sam nic nie potrafi.
    Takie dzieci są w rodzinach gdzie w małżeństwie dominuje matka albo dzieci są wychowywane bez ojca, np nie żyje czy po rozwodzie.

  • mindla

    Ile lat ma ten dzieciak, to bardzo istotne.
    Bo jeśli ma 8-9 lat to rozumiem ale jeśli ma 13-15 lat to jest zwykłym palantem albo typowym maminsynkiem co sam nic nie potrafi.
    Takie dzieci są w rodzinach gdzie w małżeństwie dominuje matka albo dzieci są wychowywane bez ojca, np nie żyje czy po rozwodzie.

    • Grzmotoruchacz2000

      Dorabiasz sobie ideologię do zwykłego zaburzenia pracy mózgu… Amnezja topograficzna, rzadka przypadłość i bardzo upierdliwa. Dziwi tylko, że o drogę nie zapytał.

      • mindla

        To właśnie mam na myśli że się nie zapytał.
        Sam dobrze wiem co znaczy brak orientacji w terenie ile to razy zgubiłem się w lesie, ale zawsze wróciłem czasem sporo okrezna drogą i nie było kogo się zapytać.

  • g_nokia

    Ty co to piszesz, to chyba jesteś pierdolnięty i to na maksa. Żerujesz na biednym dziecku bo nie nauczyli go tego czego ty nie doświadczyłeś? Co za debil taki artykuł napisał? Sam byś zginął ze swojej niewiedzy…

    • Adrian Celej

      Nie wiem czy nie powinienem takich komentarzy usuwać za obrazę.
      No ale spokojnie wytłumaczę – mieszkam bardzo blisko miasta o tej samej liczbie ludności i 2x większej powierzchni. Zgubienie się tam graniczy z cudem. Nie mylmy małego miasta z Warszawą. Poza tym wszelkie media mówią o nastolatku, nie o kilkuletnim dziecku. W pewnym wieku trzeba mieć to minimum orientacji w terenie. Wystarczyło zapytać dowolnego przechodnia, zawsze ktoś by pomógł. Ten nastolatek nie wykazał się odrobiną kreatywności, był całkowicie zdany na smartfona. Wspomniałem też, że problem dotyczy nas wszystkich, sam nie pojechałbym samochodem do Warszawy bez nawigacji, bo szybko bym zabłądził. Nie tylko ja mam taki problem, korzystając z nawigacji nie uczymy się trasy, nie interesuje nas to, nie wyobrażamy sobie mapy i trasy. Opisana historia to jednak przypadek skrajny, pokazuje w jakim kierunku idzie współczesna młodzież.

    • Pabliell

      Z ciekawości sprawdziłem – Brzesko to „miasto” mające niecałe 12 km² powierzchni, czyli mniej więcej 3 na 4 km. W dobrym tempie można przejść z jednego końca miasta na drugi w mniej niż godzinę (trzeba uwzględnić ruch uliczny, bez tego byłoby szybciej). Zgubić się w takiej mieścinie można, gdy nigdy wcześniej się w niej nie było, a z opisu wynika, że dzieciak mieszkał tam dłuższy czas, tylko w innej części.
      Możliwe są więc dwa scenariusze: albo dzieciak był trzymamy pod kluczem i praktycznie nigdy był na zewnątrz, albo ma autyzm (może dlatego był trzymamy pod kluczem).
      Bo wciąż mam odrobinę nadziei, że nie jest aż tak głupi, by nie zapytać o drogę w takiej sytuacji.

      • Grzmotoruchacz2000

        Nie, możliwych jest więcej scenariuszy. Istnieje coś takiego jak amnezja topograficzna, wiem bo sam mam, najbardziej nasilone objawy miałem właśnie jako nastolatek. Człowiek się gubił idąc prostą ulicą, a jak kojarzył jakieś miejsca ze sobą to szło się bardzo ale to bardzo naokoło, np. jeśli są dwie równoległe ulice a jedyne przejście między nimi jakie się zna jest na ich końcach, a chce się przejść z punków teoretycznie na przeciwko siebie będących ale na dwóch dwóch ulicach to idzie się dookoła. Nie dlatego, że się człowiek boi innych uliczek, po prostu nie kojarzy że nimi też można przejść. Na szczęście po 20 objawy bardzo mi zmalały, nadal się gubię ale już nie tak patologicznie. Jedyne czego nie rozumiem to to, czemu nikogo o drogę nie pytał?

      • Grzmotoruchacz2000

        Nie, możliwych jest więcej scenariuszy. Istnieje coś takiego jak amnezja topograficzna, wiem bo sam mam, najbardziej nasilone objawy miałem właśnie jako nastolatek. Człowiek się gubił idąc prostą ulicą, a jak kojarzył jakieś miejsca ze sobą to szło się bardzo ale to bardzo naokoło, np. jeśli są dwie równoległe ulice a jedyne przejście między nimi jakie się zna jest na ich końcach, a chce się przejść z punków teoretycznie na przeciwko siebie będących ale na dwóch dwóch ulicach to idzie się dookoła. Nie dlatego, że się człowiek boi innych uliczek, po prostu nie kojarzy że nimi też można przejść. Na szczęście po 20 objawy bardzo mi zmalały, nadal się gubię ale już nie tak patologicznie. Jedyne czego nie rozumiem to to, czemu nikogo o drogę nie pytał?

    • Grzmotoruchacz2000

      Człowieku, mój brak orientacji w terenie jest wręcz patologiczny i mam wrodzony talent do gubienia się ale wystarczy tylko kogoś zapytać o drogę… To na prawdę nie boli i robię to regularnie. To co ten dzieciak odwalił nawet wg moich standardów jest żałosne, a ja w Lublinie na Placu Zamkowym pytałem kiedyś o drogę na Zamek mieszkając w okolicy już pół roku.

  • Szamajama_Okutasi

    Debilizm wśród młodzieży niestety postępuje coraz bardziej. Widać to na każdym kroku.

  • skazi B

    Nie ma takiego miasta jak Brzesk… Jest Brzesko.

    • GLOCK

      Nie ma tez miasta Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój.

      • Michał

        Hahaha klasyk.

      • mindla

        Kto ci dał plusa za taki durny wpis?
        Miasto Londyn jest tak samo jak Lądek.

        • GLOCK

          Chciales blysnac a nie poszlo! Poznaj dziecko klasyke polskiek kinematografi nim zaczneiesz sie udzielac w internetach.
          I nie!nie jest to komentarz zeby ciebie wysmiac czy obrazic.

          • mindla

            Poznaj zasady polskiej pisowni, bo na razie mocno niedomagasz w tym temacie.

            Branża filmowa czy to polska czy **** dla mnie nie istnieje, nie lubię filmów, jedynie dokumentalne czy o zwierzętach.

          • Grzmotoruchacz2000

            Twoja ignorancja nie oznacza, że masz prawo do zastrzeżeń….

          • mindla

            Pisać poprawnie po polsku jednak wypada, gdzieś czytałem że przed „że” nie wstawiamy przecinka.

          • Grzmotoruchacz2000

            To lepiej nie czytaj takich głupot, bo potem po polsku pisać nie potrafisz, a przecież wypada. Owszem, przed „że” nie zawsze należy stawiać przecinek. Zwykle jednak należy.

      • arokub

        Trzeba było mówić, że to w Anglii 😉

        • GLOCK

          To co mi pan nie mowi?!
          To przreciez ja musze isc poszukac… zobaczyc gdzie to jest, cholera jasna!

    • Adrian Celej

      Mój błąd, zaraz poprawię.
      Dzięki!