Z jednej strony nigdy nie chciałbym, żeby Samsung powrócił do nazewnictwa sprzed lat. Mnogość różnorakich określeń, które z roku na rok były coraz bardziej niezrozumiałe po prostu nie miały sensu. Można było nawet odnieść wrażenie, że Koreańczycy się w nich gubią. Teraz jest prościej, choć do ideału dalej brakuje, co może się jeszcze pogorszyć przy okazji nowej nomenklatury serii Galaxy A. Jednak niemalże od samego zainteresowania firmy Androidem, rodzina Galaxy S nie miała takich problemów. Przez prawie 10 lat poznaliśmy wiele mniej lub bardziej udanych pomysłów, ale wszystko to miało swój cel, nie mieszało się ze sobą. Do tego stopnia, że Samsung najprawdopodobniej zrozumiał, że nie ma dalszego sensu tworzyć specjalnych odmian.

Odmiany Galaxy S były czymś wyjątkowym

„Wyjątkiem tej wyjątkowości” były modele Mini, ale o szczegółach za chwilę. Obok pomniejszanych odmian występowały wersje Zoom i Active. Ok, były jeszcze Duos, Neo, Advance, Neo+ czy też różnorakie LTE. Nie można też zapomnieć o samych Plusach, które przetrwały do dzisiaj, aczkolwiek w nieco innym wydaniu. Niegdyś „+” w nazwie oznaczał nie tylko lepszy (choć nie zawsze), ale też nowszy model. Zmieniło się to w zeszłym roku, kiedy firma przypomniała sobie o tym oznaczeniu po rocznej przerwie.

 

Galaxy S Mini

W tym roku wyjątkowo mało pojawiło się plotek na temat Galaxy S9 Mini. Po niemalże 4 latach już chyba nikt nie wierzy, że Koreańczycy zdecydują się jeszcze wypuścić tego typu smartfona. Ostatni reprezentant, Galaxy S5 Mini, jak i każdy poprzednik w stosunku do pierwowzoru różnił się niemalże wszystkim. Był to po prostu słabszy model, który nawiązywał wyłącznie nazwą i designem do flagowej propozycji. Dlaczego Samsung postanowił zrezygnować z takich urządzeń? Wbrew pozorom, cieszyły się one dużą popularność. Odpowiedź na pytanie sprzed dwóch zdań jest proste – powstała seria Galaxy A i Galaxy J. Właściwie to ta pierwsza w głównej mierze stała się spuścizną po Galaxy Alpha i właśnie Galaxy S Mini. Dalszy sens udawania „małego flagowca” był bezsensowny.

 

Galaxy S Zoom / K Zoom

Ok, w tym wypadku to bardzo nietypowe wersje. Samsung postanowił, że stworzy „phamerę” – tak można było określać te modele, czyli poprzez połączenie słów phone camera. Innymi słowy – czemu nie zamienić aparatu typu „kompakt” w smartfona? Efekt był zaskakująco dobry, choć miał sporo wad. Wydajność zarówno Galaxy S4 Zoom, jak i K Zoom była wyraźnie niższa od swoich pierwowzorów, ale jakość zdjęć naprawdę robiła wrażenie. Niemniej niewiele osób było zainteresowanych noszeniem tak dużych urządzeń w kieszeni – szczególnie grubość (15,4 i 16,6 mm) oraz nieregularne kształty były dokuczliwe. Do tego doszły rewolucje w samej serii Galaxy S – Galaxy S6 już był dużym skokiem jakościowym, nie mówiąc o zastosowaniu technologi Dual Pixel rok później.

 

Galaxy S Active

Wiele wskazuje na to, że Samsung już pożegnał Galaxy S dla aktywnych. Już Galaxy S8 Active bardzo późno zadebiutował, jako ekskluzywny smartfon dla AT&T. Tymczasem my już zdążyliśmy poznać Galaxy Note9 i niewiele wskazuje na to, że Galaxy S9 doczeka się podobnej odsłony. Czy jest ona już zbędna? Z pewnością nie. O ile ostatni reprezentant tej serii zdawał się uciekać od początkowych założeń, to w portfolio Koreańczyków brakuje odpowiedniej alternatywy. Niemniej zapewne zdecydowały wyniki sprzedaży.

Zobacz też: Czy smartfon może mieć jakiś związek z antykoncepcją?

W dobie, gdy coraz częściej słyszy się o tym, że Galaxy S zniknie, próżno spodziewać się nowych, specjalnych odmian poszczególnych reprezentantów. Teraz na topie ma być elastyczny model od Samsunga. Z czasem możemy się spodziewać, że to ta, nowa marka, przejmie rolę bycia flagową, reprezentacyjną serią.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.