Technologia, która nas otacza, z dnia na dzień rozwija się coraz bardziej. Jeszcze kilka lat temu do podstawowego badania pulsu wymagane było oddzielne urządzenie, a sam pomiar nie był zbyt przyjemny. Teraz na szczęście wszystko się zmienia – dzięki odpowiedniemu smartfonowi w domu bez problemu sprawdzimy poziom stresu, puls czy poziom SPO2. Teraz rekordy popularności bije jednak szwedzka aplikacja o nazwie Natural Cycles, której autorzy gwarantują gigantyczną skuteczność antykoncepcji. Do tego pomysłu jestem jednak nastawiony bardzo sceptycznie – w tym artykule wyjaśnię Wam dlaczego.

Jak działa program Natural Cycles?

Aplikacja Natural Cycles w wielu miejscach opisywana jest jako prawdziwa rewolucja. Co ciekawe jest to jedyny program tego typu, któremu udało zdobyć się atest amerykańskiej Agencji Żywności i Leków. Szwedzi posiadają również certyfikat Conformité Européenne (CE). Warto jednak wiedzieć, że zasada działania aplikacji jest prosta i znana od wielu lat – cały sekret polega na pomiarach temperatury ciała kobiety, które następnie wprowadza się do kalendarzyka. Program pyta również o terminy kolejnych miesiączek. Twórcy podają, że algorytm, z którego korzysta Natural Cycles, codziennie się uczy i do pracy w pełni gotowy jest po paru tygodniach.

Po tym czasie autorzy mówią, że wyniki będą już w większości przypadków trafne. Dni płodne aplikacja oznacza na czerwono, a dni niepłodne na zielono. W przypadku tych pierwszych program zachęca do stosowania dodatkowych środków antykoncepcji.

Autorzy Natural Cycles w materiałach reklamowych podają nieprawdopodobne dane

Cały problem polega na tym, że metoda przedstawiona w Natural Cycles jest znana od dawna i wszyscy wiedzą, że jest ona często niebezpieczna. Na rynku znajdują się dużo pewniejsze środki antykoncepcyjne (takie jak np. prezerwatywy i tabletki antykoncepcyjne). Co więcej, niektóre nowoczesne metody zabezpieczają dodatkowo przed chorobami przenoszonymi drogą płciową – Natural Cycles tego nie robi. Twórcy aplikacji chcąc wypromować swój program, prezentują nam nieprawdopodobne dane – badania przeprowadzone na prawie 16 tysiącach kobiet rzekomo pokazują, że podczas „perfekcyjnego” stosowania się do zaleceń aplikacji w ciążę zaszło wyłącznie 1.8% badanych. W przypadku „nieperfekcyjnego” używania programu w ciążę zaszło 6.5% kobiet.

Zobacz też: Oto pierwszy na świecie modem 5G.

Dlaczego zatem uważam, że wyniki są nieprawdopodobne? Weźmy pod lupę badania przeprowadzone na kobietach, których środkami antykoncepcji były prezerwatywy i tabletki antykoncepcyjne. W pierwszym przypadku w ciążę zaszło odpowiednio 2% oraz 15% badanych. Kobiety, które stosowały tabletki antykoncepcyjne, były nieco bezpieczniejsze, gdyż do ciąży doszło odpowiednio w 1% i 9% przypadków. Oznaczałoby to, że aplikacja Natural Cycles jest perfekcyjna. Śmiem jednak w to wątpić. I nie tylko ja tak uważam.

Aplikację badają już co najmniej dwa organy w Europie

Co ciekawe nie wszystko idzie tak, jak zaplanowali to sobie autorzy. W Szwecji rozpoczęło się już dochodzenie wobec Natural Cycles po tym, jak okazało się, że 38 kobiet, które dokonały aborcji w szpitalach, korzystało z aplikacji. Brytyjski organ zajmujący się zgodnością reklam z rzeczywistością również rozpoczął dochodzenie – sprawdzi on, czy autorzy programu mają prawo oficjalnie nazywać go „wysoce skuteczną metodą antykoncepcji”. Warto wspomnieć również, że za wątpliwie skuteczną metodę antykoncepcji twórcy każą sobie dość sporo płacić – miesiąc subskrypcji użytkownika obciąży kwotą 10 dolarów (około 40 złotych). Cały rok dostępu do usługi można wykupić ze zniżką za 80 dolarów (około 300 złotych). Na ten moment z Natural Cycles korzysta już co najmniej 600 tysięcy kobiet. Zarówno im, jak i twórcom aplikacji życzę jak najlepiej. Martwi mnie jednak fakt, że stronę sklepu programu za kilka miesięcy zalać może fala negatywnych komentarzy spowodowanych niechcianymi ciążami. Ale może się mylę? Co sądzicie o aplikacji? Dajcie znać w komentarzach.

 

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Michał Derej

Pasjonat technologii mobilnych, wielki fan Androida. Student informatyki na Wydziale Matematyki i Nauk Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Były moderator jednego z największych forów ogólnotematycznych w Polsce. Od kilku lat blogger.