Nowy smartfon z autoryzowanego sklepu? Uważaj, żeby nie kupić modelu po serwisie!

Łukasz Pająk Artykuły 2018-08-05

Mogłoby się wydawać, że jeśli kupujemy smartfon u autoryzowanego sprzedawcy, to nie będziemy mieli żadnego problemu z jego użytkowaniem. Tego każdemu życzę, ale trzeba dmuchać na zimne i tak też zrobił Bartek, który postanowił kupić LG V30. Smartfon niewątpliwie udany, chętnie mogę go polecać, co zresztą potwierdza moja recenzja. Jednak nie pisałbym tego tekstu, gdyby wszystko było w porządku. Wszystko sprowadza się do czujności – Koreańczycy umożliwiają sprawdzić swoje smartfony po IMEI i dowiedzieć się o jego przeszłości. Co się okazało w przypadku egzemplarza, który otrzymał Bartek? Otóż smartfon miał przygodę serwisową, a po zbadaniu bliżej sprawy okazało się, że miał wymieniany front. To jest nowy telefon? Tak się określa modele poserwisowe, popularne „refurby”.

Czy autoryzowany sklep LG przyznał się do błędu?

lg v30

Szybki wstęp wyjaśnił niemalże wszystko. Jednak przejdźmy do konkretów. Sklep, który wybrał Bartek szczyci się na Allegro mianem „Autoryzowany sklep LG”. Zagłębiając się dalej, okazuje się, że mamy do czynienia z Karen. Możemy się o tym dowiedzieć poprzez sprawdzenie listy salonów, gdzie można zakup odebrać osobiście. Z kolei Karen to jeden z oddziałów Komputronika. Na samej aukcji nie ma ani słowa o tym, że mamy do czynienia z używanym lub naprawianym urządzeniem. Jest mowa o nowym egzemplarzu, a taki niewątpliwie nie trafił do Bartka.

 

Nowy telefon po naprawie – skąd wynika problem?

LG V30

Mogłoby się wydawać, że to pojedynczy błąd. Jakby nie patrzeć, trzeba sklep pochwalić za to, że sytuację rozwiązał bezproblemowo i zgodził się na zwrot urządzenia. Pojawiły się przeprosiny, równolegle szybki zwrot pieniędzy, a właściwie anulowanie rat – w tym wypadku pochwała dla PayU. Na deser niemiła przygoda z kurierem, ale to już pozwolę sobie pominąć. Przejdźmy do nagłówkowego problemu – skąd ten problem? Niestety, niecały tydzień czekałem na odpowiedź sklepu i się nie doczekałem, więc pozostaje mi tylko osobista analiza. Najlepiej byłoby znaleźć drugi egzemplarz kupiony z tej aukcji i też sprawdzić, czy też miał przygody serwisowe. Jeśli tak, to mamy do czynienia z jawnym oszustwem. Jeśli nie, to jestem w stanie przyznać, że jest to pojedynczy błąd, który przydarzył się w magazynach Karen/Komputronika.

Zobacz też: Alcatel przekracza normę promieniowania!

Kogo obwiniać? Nie taki miał być wniosek z tego tekstu – po prostu chciałem pokazać, że warto weryfikować swoje zakupy. Nawet, jeśli są to nowe urządzenia, to może się okazać, że miały serwisowe przygody. Zapewne, gdyby Bartek nie zweryfikował w serwisie jego przeszłości, to dalej mógłby działać – w końcu serwis LG słynie z dobrych opinii. Niemniej jednak sytuację  mogę tradycyjnie odnieść do motoryzacyjnych sytuacji. Czy chcielibyście kupić nowy samochód z salonu, który okazał się powypadkowy? Nie wiemy z jakiego powodu V30 miał wymieniony front – być może upadł na mokre kamienie? Niewątpliwie jest to uszkodzenie, które może nieść za sobą przyszłościowe problemy. Jednak salony samochodowe unikają odpowiedzialności za sprzedawanie naprawianych modeli – w naszym przypadku sklep zachował się dobrze, choć cała sytuacja nie powinna mieć miejsca.

 

Bartek, dzięki za podzielenie się z nami swoją historią!





x