Kto by się spodziewał, że to Xiaomi pochwalę za najważniejszą aktualizację?

Łukasz Pająk Artykuły 2018-07-21

Coś się ruszyło w dziedzinie aktualizacji i tempie ich wydawania. Mam wrażenie, że niektórzy producenci zaczęli zwracać uwagę na to, aby jak najszybciej dostarczyć użytkownikom nowe oprogramowanie. Wyraźnie zaznaczam — niektórzy. Co ciekawe, najwięcej przemian zauważyłem w firmach, po których kompletnie bym się tego nie spodziewał. Świetnie, choć z małymi wpadkami, poradzili sobie tacy producenci, jak Huawei i Honor, a na deser pojawia się Xiaomi. Lista urządzeń, które otrzymają MIUI 10, po prostu powala na kolana, choć należy pamiętać, że to nie zawsze wiąże się z pojawieniem Androida 8.1 Oreo. Mimo wszystko „ciasteczko” zawitało na sprzęt, bez którego nie wyobrażam sobie wieczorów przed telewizorem — Mi Box też może pochwalić się Oreo, a ja mogę pochwalić Xiaomi.

Tak, omawiana aktualizacja nie jest najnowsza. Już od kilku tygodni użytkownicy przystawki do telewizora od Chińczyków mogą cieszyć się nowym wydaniem Android TV. Co ciekawe, nikt z Was nie wierzył, że Xiaomi zdecyduje się wydać Oreo na Mi Boxa, a tu takie miłe zaskoczenie. W międzyczasie pojawiło się jeszcze kilka innych poprawek — ostatnia została udostępniona w tym tygodniu i poprawia między innymi kompatybilność z dyskami NTFS/ExFAT, kompatybilność HDMI, współpracę z kamerami na USB oraz instaluje majową paczkę zabezpieczeń.

 

Xiaomi Mi Box z Oreo — co mi się najbardziej podoba?

Przede wszystkim pojawił się nowy, zdecydowanie czytelniejszy i bardziej intuicyjny interfejs Android TV. Co prawda na początku musiałem się przyzwyczaić do zmian, ale teraz wszędzie dotrzemy szybciej i bez udziwnień związanych z oznaczeniami. Sam podział na odpowiednie sekcje, obsługa skrótów (przytrzymania klawiszy), zdecydowanie lepsze rekomendacje — to wszystko sprawiło, że Mi Box otrzymał nowe życie. Pamiętajmy, że to bezpośrednia aktualizacja z Androida Marshmallow z 2015 roku (!). Nougat był testowany, ale nie doczekał się oficjalnego wydania. Poszczególne aplikacje Google nareszcie są dostosowane pod względem designu do całości, co dla takiego YouTube’a jest po prostu milsze i czytelniejsze dla oka. Mam wrażenie, że system też lepiej zaczął rozpoznawać język polski przy wyszukiwaniu głosowym. Jednak to może wynikać z jednego z problemów, który się pojawił po aktualizacji.

 

Android TV w wydaniu Oreo na Mi Boxie to też pewne nieścisłości

xiaomi mi box

Zazwyczaj poprzez nowe oprogramowanie rozumie się nowe funkcje, poprawy błędów i pozytywne zmiany. Jednak Google postanowiło też trochę pozabierać. Przede wszystkim stracił asystent głosowy, który teraz może obsługiwać tylko jeden język — nie możemy w locie mówić raz po angielsku, a raz po polsku. Przynajmniej nie udało mi się znaleźć odpowiedniej możliwości, co też sami nam zgłaszaliście. Kolejny, często raportowany błąd to nierozpoznawanie wielu amplitunerów, co skutkuje błędem o zabezpieczeniach HDMI lub problemami z obsługą dźwięku. Mnie na szczęście ta ostatnia niedogodność ominęła, ale zachwalany wcześniej design ma też pewne problemy. Odnoszę wrażenie, że niektóre elementy zostały doklejone na siłę — na przykład pasek głośności jest bardzo cienki na ogromnym białym tle, co jest zarówno brzydkie, jak i nieczytelne. Do tego niektóre aplikacje (na przykład Netflix) działają wyraźnie wolniej. Sam system momentami ma problemy z wydajnością, ale nie jest to nadmiernie odczuwalne w codziennym użytkowaniu.

Zobacz też: Aparat z Huawei P20 dostępny na kolejne modele.

Mi Box w moim domu służy w głównej mierze do strumieniowania obrazu z telefonu — czy to z HBO GO czy też YouTube’a lub różnych odtwarzaczy na stronach internetowych. W tej kwestii również zauważyłem poprawę — krótsze czasy ładowania i poprawiona stabilność. Kto by się spodziewał, że Xiaomi może sprawić taką niespodziankę? Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia, a dzisiaj? Konkurencjo, ucz się!






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x