Galaxy S10 to zdecydowanie jeden z najbardziej oczekiwanych smartfonów na świecie. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że owy smartfon zadebiutuje w trzech wersjach, a dziś poznaliśmy jedną z kluczowych różnić pomiędzy tymi wariantami.

Galaxy S10 z czytnikiem linii papilarnych w ekranie i Galaxy S10 bez czytnika linii papilarnych w ekranie

Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, ten nagłówek jest jak najbardziej poprawny. Otóż według doniesień z koreańskich mediów, tylko dwie wersje Galaxy S10 (zwykła i „z plusem”) będą miały czytnik linii papilarnych zatopiony w ekranie. Z kolei najtańszy wariant nie będzie już tak zaawansowany, gdyż czytnik linii papilarnych pojawi się tam… po boku, tak jak w np. Moto Z3 Play.

Warto zaznaczyć, że nigdy wcześniej Samsung nie zdecydował się na takie rozwiązanie – skaner zawsze znajdował się na froncie lub na pleckach urządzenia. Pomimo, że jest to największa różnica pomiędzy najtańszym, a droższymi modelami, to warto jeszcze wspomnieć, że „budżetowiec” będzie miał ekran o wielkości zaledwie 5 cali (bez zakrzywionego ekranu) i tylko jeden aparat.

„Zwykły” model będzie miał ekran o przekątnej 5,8 cala i podwójny aparat. Wariant „z plusem” będzie sporo większy, bo wielkość jego ekranu najprawdopodobniej wyniesie aż 6,44 cali, a do tego, po raz pierwszy w historii Samsunga, smartfon ten zostanie wyposażony w potrójny aparat (dotychczasowe modele miały maksymalnie dwa). Oczywiście oba te urządzenia zadebiutują wraz z czytnikiem linii papilarnych w ekranie.

Osobiście bardzo nie podoba mi się takie zagranie firmy. Najtańszy Galaxy S10 mógłby równie dobrze nazywać się inaczej, bo na dobrą sprawę będzie tylko odgrzewanym kotletem Galaxy S9. Do tego wszystkiego dochodzi także strategia Samsunga, która faworyzuje zakup droższych modeli, bo ten najtańszy, mimo najmniejszej ceny, zapewne nie będzie się po prostu opłacał. Rozumiem dwa warianty – mniejszy i większy, ale trzy to już przesada.

Logiczne jest, że większość posiadaczy S-ósemek lub S-dziewiątek wybierze model „zwykły” albo „z plusem” i zapewne o to najbardziej Samsungowi chodzi. Szczerze mówiąc naprawdę nie wiem, dlaczego (prócz oczywistej chęci zarobku) w ogóle pojawi się tak ogołocona wersja Galaxy S10.

Zobacz także: Masz Galaxy S8 / S8+ lub Note8? Samsung przygotował dla Ciebie niespodziankę

Osobiście premiery Galaxy S10 nie mogę się doczekać tak samo, jak Note’a9. Nie ma co ukrywać – premiery Samsunga są zwykle jednymi z najciekawszych i najgłośniejszych. Martwi mnie jednak tylko cena startowa tych urządzeń, która może być naprawdę spora – szczególnie Galaxy S10 Plus. Obawiam się, że kwota na poziomie 4500 zł jest tutaj niestety jak najbardziej realna – w końcu będzie to jubileuszowy smartfon koreańskiego producenta. Niemniej jednak są to póki co tylko moje spekulacje – wszystkiego dowiemy się prawdopodobnie już w lutym przyszłego roku. Obym się mylił.

Źródło: phonearena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.