iPhone bez portu do ładowania? Przygotujcie się na przyszłość bez kabli

mm Mariusz Nowak Artykuły 2018-06-22

Port Lightning jest obecny w urządzeniach Apple od 2012 roku. Nowe złącze zastąpiło szerokie, 30-pinowe stosowane wcześniej w sprzętach mobilnych amerykańskiego producenta. Lightning jest mniejszy, dzięki czemu zabiera mniej miejsca w urządzeniu – co jest pewną obsesją Apple. W przeciwieństwie do poprzedniego rozwiązania, możemy go włożyć dowolną stroną, com jest bardzo wygodne. Lightning znajduje się nie tylko w iPhone’ach i iPadach, ale także w ostatnim odtwarzaczu muzyki, który sprzedaje firma z Cupertino – iPodzie Touch. Kiedyś używaliśmy zdecydowanie więcej rozwiązań przewodowych. Obecnie do synchronizacji iPhone’a nie potrzebujemy kabli – jak kilka lat temu. Funkcje te zostały wyparte przez te oparte na chmurze iCloud. Zdecydowaną zaletą nowego rozwiązania jest działanie w tle i bez ingerencji użytkownika – wszystko dzieje się po prostu samo. Głównym zadaniem Lightninga pozostaje oczywiście ładowanie urządzenia. Mimo wszystko w tym aspekcie Apple cały czas znajduje się za konkurencją. Szybkie ładowanie zostało wprowadzone dopiero w najnowszej generacji smartfonów, obecnej od jesieni na rynku. Co więcej urządzenia te nie mają dalej w zestawie odpowiedniej ładowarki. Akcesorium do szybkiego ładowania zobaczymy dopiero w tym roku.

Zobacz także: Nokia 5.1 Plus bez żadnych tajemnic – murowany hit?

USB-C zamiast Lightning?

Plotki na ten temat pojawiają się od pewnego czasu. Jednak praktycznie pewne jest, że rozwiązanie to nie zadebiutuje w 2018 roku. USB-C ma praktycznie te same zalety co Lightning. Jest niewielkie i dwustronne. Amerykanie już wykorzystują ten port – w swoich komputerach. Czy jednak faktycznie to się wydarzy? Spółka na pewno już nie musi stosować tylko swoich rozwiązań. Wprowadziła przecież ładowanie bezprzewodowe w standardzie Qi. Tym samym, który stosują inni producenci. Na pewno niesamowicie pomogło to w rozszerzeniu popularności tego standardu. Zadebiutowało też wiele bezprzewodowych ładowarek, od czołowych firm produkujących akcesoria jak Belkin. Apple ma jednak ogromny wpływ na rynek, mimo, że zastosowało ładowanie bez kabli kilka lat później, niż choćby Samsung. Jaki sens ma jednak wprowadzanie na rynek w tym roku całej linii nowych akcesoriów, a rok czy dwa lata później przejście na USB-C? Swoje akcesoria Amerykanie produkują dość długo, zwykle kilka lat bez żadnych zmian. Słuchawki EarPods przykładowo od 2012 roku. Napęd CD/DVD do komputerów, który firma oferuje dalej nie ma złacza USB-C. Nie ma więc co podnosić głosu, że Apple chce zarobić na kolejnych, nowych akcesoriach.

Czy potrzebujemy portu do ładowania?

Mark Gurman z Bloomberg podaje nam bardzo ciekawe informacje. Z drugiej strony wydaje się, że Apple stopniowo przyzwyczaja nas do tego co się wydarzy. Nie w tym roku, pewnie nie w kolejnym, ale wydarzy się na pewno. Według informacji, Amerykanie rozważali usunięcie portu do ładowania już z iPhone’a X. Przeszkód było jednak kilka. Bezprzewodowe ładowanie jest cały czas wolniejsze od standardowego. Dołożenie odpowiedniej ładowarki również nie było możliwe do realizacji. Przypomnijmy, że zapowiadane we wrześniu akcesorium o nazwie AirPower nie jest oferowane do dziś. Według raportu, projektanci Apple usuną wszystkie porty i przyciski z iPhone’a w ciągu kilku lat. Potwierdza to wcześniejsze plotki o „ściskanych bokach” w smartfonach Apple, podobnych do tego co stosuje HTC. Amerykanie konsekwentnie robią wszystko w kierunku bezprzewodowej przyszłości, mimo głosów niezadowolenia. Wystarczy przypomnieć słuchawki AirPods, czy bezprzewodowe układy A1 i A2, stosowane w akcesoriach. Bezprzewodowych ładowarek będzie coraz więcej. Jest to rozwiązanie proste do zastosowania – oferuje je choćby IKEA.

Póki co, możemy zachować spokój

Musimy mieć jednak świadomość, tego co się wydarzy. Obecnie, usunięcie złącza Lightning uniemożliwiłoby iPhone’owi bezpośrednie podłączenie do szerokiej gamy urządzeń peryferyjnych. W tym wielu przejściówek, doków, futerałów na baterie, powerbanków, klawiatur, kontrolerów gier, kabli audio, przewodowych słuchawek i innych akcesoriów autoryzowanych w ramach programu MFI. To jednak okres przejściowy. W ślad za Amerykanami podążą z czasem inni producenci. Pytanie czy klienci będą przygotowani na bezprzewodową przyszłość. Niestety – nie obędzie się bez ofiar.

Źródło: MacRumors

 






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x