Cenzura internetu jeszcze nigdy nie była tak bliska. Co zrobić, by ratować internet?

Kacper Kościański Artykuły 2018-06-07

W sieci wrze, bo Unia Europejska chce wprowadzić wszechobecną cenzurę w internecie. Wszystkiemu winne są dwa artykuły (11 i 13). Ten pierwszy to tzw. podatek od linkowania (ludzie musieliby płacić za udostępnianie linku), a drugi jest jeszcze gorszy: nakazuje wprowadzanie automatów cenzurujących, które miałby sprawdzać każdy wysyłany na serwer plik audiowizualny (filmy, zdjęcia, obrazki itd.), by upewnić się, że dany element nie jest chroniony prawem autorskim.

Chyba każdy z Was widzi, jak absurdalnie to brzmi oraz jak głupi jest to pomysł, ale zacznijmy od początku.

Dlaczego wprowadzenie podatku od linkowania jest złe?

Powiedzmy sobie szczerze – nikt nie będzie chciał płacić za udostępnianie linków. Po wprowadzeniu tego artykułu znacznie mniej osób będzie dzielić się informacjami, ucierpi SEO, czyli pozycjonowanie (oraz firmy się nim zajmujące), a także będzie powstawało coraz mniej startupów informacyjnych. Nie muszę chyba mówić, że przez takie kretyńskie posunięcie upadnie wielu mniejszych wydawców – „wybicie się” będzie niemal niemożliwe.

Jeśli dojdzie do wprowadzenia podatku od linkowania, to będzie to wiązało się ze znacznym przebudowaniem prawa cytatu, bowiem „podatek od linkowania” zabrania też udostępniania fragmentów artykułów. To tylko kilka z elementów, którym zaszkodzi ten artykuł – gdybym miał wymienić je wszystkie, prawdopodobnie siedziałbym przy tym wpisie jeszcze kilka godzin.

Dlaczego wprowadzenie automatów cenzurujących jest złe?

Zostaną tylko najwięksi, a szerzenie propagandy będzie łatwe jak nigdy dotąd. Wiele serwisów oferujących założenie konta użytkownikom upadnie, bo nie będą w stanie sprostać kosztom, które poniesie za sobą stworzenie automatu cenzurującego. Mało tego – wiele serwisów przestanie mieć racje bytu, straci swój charakter – nawet Facebook, którego trzonem są treści, którymi dzielą się między sobą użytkownicy. Po wprowadzeniu tego artykułu nawet memy będą nielegalne.

Czy ktoś, kto wpadł na tak kretyński pomysł, pomyślał o mniejszych serwisach i ich właścicielach, którzy teraz mogą stracić swój biznes, a co za tym idzie czas, nerwy i pieniądze? No właśnie – nie. Takie osoby zostaną odprawione z kwitkiem.

Naruszona zostanie wolność słowa. Internet, który znamy, zniknie.

Jak możesz przyczynić się do ratowania wolnego internetu?

Sposób jest jeden. W sieci powstała strona internetowa Save Your Internet, na której po wypełnieniu wniosku można się skontaktować z reprezentantami MEP z danych krajów i wyrazić swój sprzeciw przeciwko cenzurze internetu. Po wpisaniu swojego kraju i adresu e-mail, treść sprzeciwu zostanie wygenerowana automatycznie (oczywiście można napisać go swoimi słowami, jeśli ktoś chce) oaz rozesłana do wszystkich osób, które mogą coś z tym zrobić. Jeśli wystarczająco dużo osób wypełni wniosek, to możliwe, że niektórzy z polityków, którzy są obecnie przeciw, zmienią swoje zdanie.

Wniosek można wypełnić na stronie SaveYourInternet.eu, do czego szczerze zachęcam.


Zobacz także: Dlaczego nigdy nie kupię iPhone’a?

Sam jestem w trakcie tworzenia startupu, na którym ludzie będą mogli udostępniać różne materiały, tworzyć grupy i dyskutować. Jeśli te przepisy wejdą w życie, to wszystkie moje plany odejdą w niepamięć. Mam nadzieje, że politycy jeszcze pójdą po rozum do głowy. Z ACTA daliśmy sobie radę, więc myślę, że z tym też nam się uda.

Najbardziej kuriozalny w tym wszystkim jest fakt, że osoby głosujące ZA cenzurą są w większości w podeszłym wieku – co więcej, połowa z nich zapewne nie potrafi samemu podłączyć myszki do komputera. Dlaczego tacy ludzie mają decydować o przyszłości internetu, skoro sami są przeszłością? Tego nigdy nie zrozumiem.





x