Dlaczego OnePlus w „6” nie zdecydował się na bezprzewodowe ładowanie? To proste…

Łukasz Pająk Artykuły 2018-05-20

W środę poznaliśmy OnePlus 6 i spełniły się wszelkie plotki oraz obietnice. Coby za bardzo się nie rozpędzać z ponownym opisywaniem tego smartfona, odeślę Was do premierowego wpisu. W nim poznacie zarówno specyfikację, design, jak i cenę – samego smartfona, jak i drugiej premiery w postaci bezprzewodowych słuchawek. W tym wpisie chciałem skupić się na kwestii, która bardzo często poruszana jest w Sieci i teoretycznie pozostaje bez odpowiedzi. Teoretycznie, bo fajni marki z pewnością znają odpowiedź na pytania często zadawane OnePlusowi.

Po tytule już wiecie, że chodzi o bezprzewodowe ładowanie. Jednak czemu teraz tak podniósł się rumor wokół tej technologii? Z bardzo prostego powodu – firma zdecydowała się porzucić aluminiowy tył swoich flagowych urządzeń na rzecz szklanych odpowiedników. Producent zdecydował się na Gorilla Glass 5 z obu stron OnePlus 6, ale tylna powierzchnia dodatkowo została okraszona odpowiednimi farbami. Dlatego wciąż możemy spotkać matową odmianę Midnight Black, ale też lustrzane Mirror Black, jak i białej Silk White. Wszystko to w ramach tego samego modelu. Skoro metal zniknął, a pojawiło się „okno”, to czemu nie zastosować bezprzewodowego ładowania? Tyle słowem wstępu…

 

Bezprzewodowe ładowanie nie dorasta do pięt Dash Charge

Często zwracana jest uwaga na to, że bezprzewodowe, a raczej indukcyjne ładowanie jest wyłącznie wygodne i to jego główna zaleta. Wystarczy odłożyć telefon na specjalną podstawkę i ten już regeneruje swoje ogniwo. Jednak dzieje się to zdecydowanie wolniej i trudno korzystać w takim wypadku z urządzenia. W przypadku Dash Charge, czyli przewodowego rozwiązania OnePlus różnice są nad wyraz widoczne. Nawet szybkie, ale bezprzewodowe ładowanie Samsunga nie zbliża się na ułamek wyższym natężeniom w wykonaniu Chińczyków. Co prawda wymaga to specjalnych kabli, ale coś za coś. Niewątpliwie ciężko porównywać oba rozwiązania, ale jedno jest pewne – oba mogłyby żyć obok siebie… W tym momencie przypominają się wypowiedzi sprzed premiery OnePlus 5T, które jasno wskazywały, że ten smartfon też nie pozna indukcji (poza NFC). Po prostu firma obawiałaby się o negatywne opinie nieświadomych użytkowników, którzy narzekaliby na wolne ładowanie.

 

Fani firmy nie potrzebują bezprzewodowego ładowania

Podczas premiery OnePlus 6 można było porozmawiać z reprezentantami firmy, którzy chętnie odpowiadali na kontrowersyjne pytania. Nikt nie lubi, jak się naciska na tematy, które się nie wykonało, nie zrobiło. Dlatego bezprzewodowe ładowanie jest jednym z nich. Jednak odpowiedzi były już wcześniej przygotowane. OnePlus sam wytłumaczył, że omawiana technologia nie zawitała do ich najnowszego smartfona z prostego względu – nie zauważyli takiej potrzeby. Mówiąc wprost – firma nie zauważyła nacisku ze strony fanów, aby montować cewki indukcyjne, a skoro czegoś nie potrzeba, to po co w to inwestować?

Zobacz też: Nokia udowadnia, że warto przyglądać się jej rozwojowi.

Jednak po cichu liczę, że w OnePlus 6T pojawi się bezprzewodowe ładowanie. Brak technologii z pewnością nie jest wytłumaczeniem, bo Oppo ze swoim Super VOOC już nie raz pokazało, że brak przewodów nie oznacza wolnej regeneracji. Wyniki pokroju pełne ładowanie w 15 minut szokują w przewodowych rozwiązaniach, a co dopiero w bezprzewodowych. Takim właśnie rozwiązaniem nie raz chwali się siostrzana marka OnePlusa. Podany czas dotyczy akumulatora o pojemności 2500 mAh, który w 5 minut osiąga 50%. Mimo wszystko, to wciąż śpiewka przyszłości.

 

źródło: Business Insider



x