Zamieniłem Galaxy S8+ na Huawei P20 Pro. Straszne EMUI to początek wad

mm Adam Lulek Artykuły 2018-05-05

Kilkanaście dni temu kupiłem Huawei P20 Pro. Moim wcześniejszym smartfonem był Samsung Galaxy S8+We wtorek pisałem o zaletach przejścia z koreańskiego na chińskiego flagowca, koniecznie zobaczcie! Teraz czas na jego wady względem mojego poprzedniego telefonu. Nie są one aż tak bardzo denerwujące, jednak pewne uwagi do urządzenia mam.

Aplikacje Huawei

Prawie każdy smartfon po włączeniu zawiera preinstalowane aplikacje stworzone przez danego producenta. Nie inaczej było z Galaxy S8+. Programy napisane przez Samsunga uważam za świetne. Zaliczyć można do nich z pewnością Samsung Internet, E-mail, Samsung Notes, Samsung Pass, czy nawet Dyktafon. Niestety aplikacje Huawei nie dorównują tym wymienionym. Od razu odinstalowałem pocztę Huawei, która miała problemy z moim kontem. Nie podoba mi się także kalendarz (bez żadnych widżetów!), App Galery, czy Chmura, które uważam za bloatware. Całe szczęście mogłem chociaż zainstalować Samsung Internet, niestety bez Samsung Pass. Zapewne polecicie Last Pass, które jednak nie spełnia moich oczekiwań. Jedynym jasnym punktem w preinstalowanych aplikacjach jest menedżer plików.

Nakładka

Stosunek do nakładek producentów na Androida to kwestia gustu. Jedni je lubią, inni nienawidzą. Zależy to również, od samej nakładki, bo te nie są sobie równe. Ta od Samsunga w szczególności przypadła mi do gustu. Samsung Experience (były TouchWiz) prezentuje się wyśmienicie pod względem estetycznym i funkcjonalnym. Jest płasko i nowocześnie. Jeżeli chodzi o EMUI, to wygląda ono jakby zrobione było kilka lat temu. Ikony, a w szczególności czcionki są domyślnie duże i po prostu brzydkie. Podobnie wyświetlane powiadomienia i rozwijana belka z szybkimi skrótami – wyglądają źle, jakby robione były w rozbudowanej wersji Painta…

Zobacz także: Harry Potter: Hogwarts Mystery już dostępny – wrażenia z gry

Wyświetlacz

Ekran w Huawei P20 Pro jest w porządku, ale nijak ma się do wyświetlacza Galaxy S8+. Ten był po prostu genialny. Biały kolor tam jest śnieżnobiały, w chińskim flagowcu niestety nie. Nawet po próbach dostosowania barw, nigdy nie osiągnąłem takiej barwy jak w Galaxy S8+. Ponadto w kwestii designu brakuje mi też zakrzywionych krawędzi, wyglądały one kosmicznie. W Huawei P20 Pro wyświetlacz jest jedynie OK, bez fajerwerków. Brakuje mi tu także powiadomień w funkcji Always On. W chińskim flagowcu przy wyłączonym ekranie może się wyświetlań jedynie godzina, data i poziom naładowania akumulatora, szkoda.

Zbyt mocno wystający aparat

Z reguły mi to nie przeszkadza. Jednak w Huawei P20 Pro dwa obiektywy wystają z obudowy za bardzo. Boję się, że w łatwy sposób ulegną uszkodzeniu, a tego bym chyba nie przeżył. W końcu to aparat jest jedną z jaśniejszych funkcji smartfona. Urządzenie trzymam w etui, które dołączone było do zestawu. Całe szczęście jego plecy wystają nieco poza poziom aparatu…

W następnym wpisie skupię się na gigantycznej różnicy w jakości zdjęć, które zostały wykonane przy użyciu urządzeń.

 





x