Schowałem uprzedzenia. Wymieniłem Galaxy S8+ na Huawei P20 Pro. Zalety?

mm Adam Lulek Artykuły 2018-05-01

Ponad tydzień temu stałem się szczęśliwym posiadaczem Huawei P20 Pro w kolorze niebieskim. Tym samym, mój wysłużony Galaxy S8+ odszedł w niepamięć. Nie ukrywam, że do kupna urządzenia skusiła mnie cena. Na Allegro wynosiła ona jedynie 2900 zł. To świetny stosunek jakości do ceny. Oczywiście w sklepach flagowiec jest dostępny za 3499 zł. Mam nadzieję, że będzie mi on towarzyszył przez najbliższy rok. Nie skusiłem się na zakup Galaxy S9+, ponieważ według mnie po prostu „wieje od niego nudą”. Być może w 2019 roku powrócę do Samsunga przy okazji Galaxy S10. Z uwagi na wymianę telefonu, pojawi się na portalu seria wpisów, bo być może ktoś z Was również stoi przed podobną decyzją. Na pierwszy ogień idą zalety, jakie ma model P20 Pro nad moim „starym” Galaxy S8+.

Biometria

Niejednokrotnie pisałem, że wkurza mnie skuteczność odblokowywania Galaxy S8+ przy pomocy:

  • skanera twarzy
  • skanera tęczówki
  • a nawet czytnika linii papilarnych

Skuteczność (nie) odblokowywania doprowadzała mnie niejednokrotnie do szału. No dobra, a jak jest w P20 Pro? Po prostu świetnie! Czytnik twarzy działa praktycznie za każdym razem. Szybkość odblokowywania to niecała sekunda. Nawet nie zdążę spojrzeć na powiadomienia, a już jestem na ekranie głównym. Szkoda, że to tak nie działa we flagowcach Samsungach. Podobnie świetnie funkcjonuje czytnik linii papilarnych. Przykładam palec i gotowe – raz. W Galaxy S8+ niejednokrotnie kilka nieudanych prób. Do tego skaner umieszczony na przodzie P20 Pro – to jest to!

Większa powierzchnia pracy przy mniejszym urządzeniu

Jak to możliwe skoro Galaxy S8+ ma ekran o wielkości 6,2-cala, a Huawei P20 Pro 6,1-cala. Po pierwsze w chińskim smartfonie znajdziemy notch, dzięki któremu belka z powiadomieniami jest przesunięta wyżej. Po drugie – w Huawei P20 Pro jest opcja wyłączenia paska nawigacyjnego na dole ekranu, co też uczyniłem. Poruszanie się po ekranach odbywa się za pomocą skanera linii papilarnych. Jedno tapnięcie to „wstecz”, długie przytrzymanie przenosi do ekranu głównego, a muśnięcie palcem w lewo lub prawo, otwiera okno z otwartymi aplikacjami. Jest to bardzo wygodny sposób na nawigację w smartfonie, a dodatkowo zwalnia miejsce na wyświetlaczu.

Bateria

Przypomnę, że Huawei P20 Pro został wyposażony w baterię o pojemności 4000 mAh. Przyznam, że przy ciągłej pracy, jestem w stanie wyciągnąć 5-6 godzin SOT, co nie jest już możliwe na moim Galaxy S8+. Tam wynik ten wynosi około 4,5 godziny. Czas pracy na jednym ładowaniu zaskoczył mnie więc bardzo pozytywnie. Jest to jedna z ważniejszych dla mnie cech w urządzeniach mobilnych.

Zdjęcia

Huawei P20 Pro Samsung Galaxy S8+

Oczywiście Galaxy S8+ ma już ponad rok, więc siłą rzeczy zdjęcia w Huawei P20 Pro musiały być po prostu lepsze. Jednak sądzę, że przeskok jest naprawdę duży. Bardzo podoba mi się wyostrzanie fotografii przez mój obecny flagowiec. Do tego zdjęcia w nocy są znacznie bardziej wyraźne i szczegółowe. Różnicy w aparatach jednak, poświęcę osobny artykuł.

Mniejsze udogodnienia

Jako mniejsze zalety Huawei P20 Pro nad Galaxy S8+ mogę zaliczyć:

  • Port podczerwieni – niejednokrotnie już korzystałem z aplikacji „inteligentny pilot”, aby przełączać kanały w telewizorze
  • Znacznie lepsza jakość rozmów, szczególnie w trybie głośnomówiącym
  • Wiele możliwości personalizacji, przez co nie muszę instalować launchera z Google Play

Nie ma róży bez kolców. Za kilka dni opiszę elementy, które mnie w Huawei P20 Pro wkurzają. Tymczasem zapraszam do komentowania.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x