Postrzeliła cztery osoby w siedzibie YouTube’a, bo jej filmy za mało zarabiały

Kacper Kościański Artykuły 2018-04-04

W dniu wczorajszym doszło do krwawego incydentu w siedzibie szalenie popularnego YouTube’a. Napastnikiem była kobieta, która postrzeliła cztery osoby. Ich stan lekarze określają jako krytyczny. W sytuacjach takich jak ta policjanci zawsze szukają motywu, który popchnął zbrodniarza do tak strasznych czynów. W tym przypadku poszło o coś z pozoru błahego, a mianowicie o kiepskie zarobki na YouTube i rzekome dyskryminowanie kobiety przez amerykańskiego giganta.

Nasim Najafi Aghdam – tak brzmi pełne imię i nazwisko zdenerwowanej kobiety. Aghdam była wegańską kulturystką i działaczem na rzecz praw zwierząt, a na dodatek miała aż cztery kanały w serwisie YouTube. Jeden prowadziła po angielsku, a pozostałe po turecku i persku. Jej profil na Instagramie był niemal w całości poświęcony wegańskiemu stylowi życia – z jednym wyjątkiem. W 2005 roku Google kupiło YouTube’a, co bardzo nie spodobało się napastniczce, przez co umieściła ona na swoim koncie taki wpis:

Nie ma równych szans na rozwój kanału na YouTube ani na żadnej innej stronie poświęconej udostępnianiu filmów wideo. Twój kanał będzie się rozrastać, jeśli oni tego zechcą. YouTube nałożył filtr na moje kanały, by te nie zdobywały wyświetleń.

Ponadto kobieta żaliła się, że jej filmik, który został obejrzany ponad 300 tysięcy razy zarobił zaledwie 10 centów. W jednym ze swoich materiałów, zanim ten został usunięty, Aghdam powiedziała, że „jest dyskryminowana, jej filmy są filtrowane i że nie jest w tym odosobniona”.

Zobacz także: Kupując flagową Xperię, konsolę PlayStation 4 Slim dostaniesz zupełnie za darmo

Ojciec przestępczyni twierdzi, że powiadomił policję, że „jego córka może coś zrobić”, bo ta nie odbierała telefonu, a jej samochód został znaleziony niedaleko Mountain View, ponad 1126 kilometrów od jej domu w San Diego. Mężczyzna wyszukał informacji o wspomnianym mieście i szybko zdał sobie sprawę, że jego córka znajduje się niedaleko głównej siedziby YouTube. Znając jej poglądy na temat serwisu, zadzwonił na policję i powiedział, że „jego córka przyjechała tam aż z San Diego i że może coś zrobić”.

Jeden raport mówi, że funkcjonariusze policji z Mountain View we wtorek rano zastali ją śpiącą w aucie, po czym poinformowali jej rodzinę, że wszystko z nią w porządku. Kilka godzin później znaleziono ją martwą – popełniła samobójstwo strzelając sobie w głowę.

Niestety nawet tak błahe powody jak polityka internetowej firmy mogą skłonić ludzi do tak drastycznych czynów. Poszkodowani w całym zajściu byli tylko niewinnymi pracownikami firmy, którzy nie zrobili nikomu niczego złego. Miejmy nadzieję, że wszystkim rannym uda się wrócić do zdrowia.

Źródło: phonearena





x