SPT to nowy cykl autorski. Pod tą nazwą kryje się subiektywne podsumowanie tygodnia. Możecie więc w tym wpisie liczyć na 100% własnego zdania autora oraz jego przemyśleń na temat wydarzeń, newsów czy artykułów w mijającym tygodniu. Wpis jest podzielony na dwie części: krytyka i pochwała, bo w ten sposób łatwiej się go będzie czytało.

Pochwała

Cena następcy iPhone’a XApple co roku podwyższa górną granicę cenową, jaką należy zapłacić za flagowca o najlepszej konfiguracji. W 2017 roku cena iPhone’a X z 256 GB pamięci wewnętrznej wynosiła 5729 zł. Jest to naprawdę gigantyczna kwota, jak za urządzenie mobilne. Idąc tropem rosnących cen u Apple, można by stwierdzić, że firma przekroczy magiczną granicę 6000 zł za smartfon w tym roku. Okazuje się jednak, że prawdopodobnie tak się nie stanie. iPhone X2 (tak ma się nazywać nowy flagowiec) będzie tańszy niż poprzednik, dzięki niższym kosztom produkcji. Co prawda nie nastąpi tu rewolucja cenowa, jednak miło, że Apple się w końcu opamięta. W tym miejscu odeprę krytykę, że chwalę amerykańską spółkę za smartfony w cenach 5000 zł, a ganię Samsunga za flagowce, które są tańsze o 1000 zł. Firma z Cupertino niejednokrotnie pokazała, że wielu producentów ją naśladuje. Miło zatem, że „wzór” zaprzestanie podnoszenia cen, co należy pochwalić.

 

Krytyka

Koszty produkcji Galaxy S9+. Nie od dzisiaj wiadomo, że znaczą część ceny smartfona stanowi jego marża dla producenta. Na czele firm, których marże stoją na najwyższym poziomie, znajdują się Apple i Samsung. Ceny flagowców tych producentów są naprawdę wysokie, a w ślad za nimi podążają inni, np. Huawei. W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że wyprodukowanie Galaxy S9+ kosztuje 379 dolarów. Jest to naprawdę niewielka kwota w porównaniu do tej, jaka znajduje się na półce sklepowej. Samsung jednak wydaje ogromne sumy pieniędzy na marketing. Z drugiej strony chce zadowolić inwestorów giełdowych i osiągać coraz większe zyski. Tak się może stać jedynie dzięki dużej marży, która wędruje do producenta z każdego sprzedanego flagowca.

Zobacz także: Kontrowersyjna decyzja Sony wywołała burzę

Aplikacje pożerające baterię i spowalniające smartfona. Kilka dni temu przedstawiłem Wam listę programów, które negatywnie wpływają na urządzenia mobilne pod względem drenażu baterii, działania i poboru danych. Denerwujący jest fakt, że większość z nich należy do takich gigantów jak Facebook, Google i Samsung. Wyżej wymienione przedsiębiorstwa stać przecież na dopracowanie programów, przez co mogłyby „pożerać” mniej baterii i nie spowalniać działania systemu. Za niechlubne przykłady służą aplikacje: Facebook, Google Chrome i bloatware Samsunga. Ponadto pojawiają się kuriozalne sytuacje, kiedy program służący do oszczędzania akumulatora, bardziej go zużywa w ciągu dnia.

Zapraszam do przeczytania poprzedniego subiektywnego podsumowania tygodnia, które zgromadziło ponad 140 komentarzy! Dziękuję!

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.