iSIM, czyli pożegnaj się ze zbędnymi kartami

Łukasz Pająk Artykuły 2018-02-22

Nie trudno zauważyć, że producenci urządzeń mobilnych walczą o każdy milimetr w obudowie. Niestety, często ten bój kończy się zmniejszeniem akumulatora, co nie stanowi idealnego kompromisu. Również można wspomnieć przykład znikających gniazd słuchawkowych – zwolnienie miejsca to jeden z powodów, dla których firmy decydują się na cyfrową transmisję dźwięku. ARM postanowił pójść o krok dalej i porzucić implementację kart SIM na rzecz autorskiego rozwiązania – iSIM.

Rozwiązanie zaproponowane przez brytyjską firmę zakłada scalenie modułu odpowiedzialnego za identyfikację urządzenia w sieci komórkowej z procesorem. Brzmi ciekawie? Z pewnością, ale ta propozycja to nie tylko oszczędność miejsca, ale również budżetu. ARM zaznacza, że dla producentów koszt stworzenia jednego urządzenia z iSIM spadnie z „nastu” centów do kilku centów. Mowa o wydatkach związanych na zaprojektowanie i stworzenie odpowiedniego złącza. W skali globalnej to niesamowite oszczędności.

 

iSIM, a eSIM

Tak, standard SIM już od dawna przygotowany jest na rezygnację z fizycznych nośników. Embedded SIM, czyli wbudowane karty zostały to pomysł z 2010 roku. Przez lata ewoluował tak, aby wszystkie samochody wykorzystywały ten standard, a w smartfonach pojawił się dopiero w ostatnich modelach Google, Pixel 2 i Pixel 2 XL. Zasada działania jest identyczna, jak w iSIM, czyli konto użytkownika z numerem jest przypisywane do unikalnego identyfikatora urządzenia. Różnice? ARM chce przede wszystkim przystosować swój standard dla urządzeń z kategorii Internetu Rzeczy. Wdrożenie 5G na szeroką skalę będzie zapalnikiem.

 

Operatorzy, a konieczność przystosowania do nowych technologii

Wszystko zapowiada się bardzo interesująco, ale to od operatorów zależy, czy tego typu rozwiązanie w ogóle ma szansę zaistnieć w rzeczywistości. Ich blokada sprawi, że cały pomysł pójdzie do kosza. Jednak wydaje się to absurdalne. Dostawcy usług telekomunikacyjnych nie mają żadnych podstaw, aby odrzucić iSIM. W końcu rynek IoT też będzie kształtowany przez operatorów i opierał się na ich usługach. To nieuniknione. 

 

Aktualizacja zamiast wymiany karty

wbudowana karta sim

Podstawowa zasada. Sprzedajemy urządzenie X na rynku wtórnym. Co z naszymi danymi? Zmiana konta i numeru wiąże się wyłącznie z aktualizacją oprogramowania poprzez OTA. Wykorzystujemy odpowiednie oprogramowanie, akceptujemy zmiany, aktualizujemy ustawienia i gotowe. Prostsze, szybsze i wygodniejsze w stosunku do fizycznych kart. Zmniejsza się ryzyko ich uszkodzenia, podobnie jak samego urządzenia w sposób bezpośredni lub pośredni. Do tego dochodzą wspomniane koszta.

Zobacz też: Następca G6 nie powinien popełniać tych samych błędów LG.

Mogłoby się wydawać, że jeszcze kilka lat temu walczyliśmy z SIM-lockami, które były zmorą na rynku wtórnym. Teraz same karty mają szansę odejść do lamusa. Co będzie następne? Teoretycznie karty pamięci, które prędzej, czy później zastąpimy chmurami. Pójdźmy o krok dalej – rezygnacja z gniazd USB na rzecz bezprzewodowego ładowania i bezprzewodowej komunikacji. Żadnych złącz, żadnych otworów – oprócz głośników. Wyobrażacie sobie takie smartfony?

 

źródło: The Verge






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x