„Google Assistant po polsku” – co ten ruch dla Ciebie znaczy?

Łukasz Pająk Artykuły 2018-02-16

Wczoraj Kamil poinformował Was o tym, że Polacy zostaną docenieni przez Google. Amerykanie zdecydują się udostępnić swojego asystenta głosowego w naszym języku. To świetna informacja. Tak naprawdę najlepsza dla nas w tym roku. Próżno czekać na lepszą zapowiedź czegokolwiek, ale po wczorajszej euforii warto przyjrzeć się temu zagadnieniu na spokojnie. W końcu każdy kij ma dwa końce i w tym wypadku trzeba rozpatrzeć wszelkie aspekty.

Przede wszystkim nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, że pojawienie się Google Assistant w Polsce to świetny ruch. W tym wypadku nie mamy do czynienia z żadnymi minusami. Docenienie naszego kraju nie może być złe. Niesie to za sobą dodatkowe atuty.

Google Store w Polsce?

Google w Polsce oferuje wyłącznie usługi. Dystrybucją sprzętu zajmują się pomniejsi dostawcy. Samych Amerykanów nie można pochwalić marketingiem godnym naśladowania. Wiele się mówi, że gigant z Mountain View tworzy świetne produkty, ale nie potrafi ich sprzedać. Trudno się z tym nie zgodzić, ale pojawienie się Google Assistant w Polsce to pierwszy krok do tego, żeby Amerykanie oficjalnie pokazali nam swoje możliwości. Bez pośredników. W końcu jednym z głównych powodów braku bezpośredniej sprzedaży w naszym kraju była ograniczona funkcjonalność poszczególnych urządzeń. Po co nam głośniki Home? Nawet Pixele wydają się mniej atrakcyjne, patrząc na sposób ich reklamowania za granicą.

 

Szybsze wsparcie dla nowości

Lwią częścią kolejnych odsłon poszczególnych aplikacji Google jest sztuczna inteligencja, a ta – jak doskonale wiemy – jest powiązana z asystentem głosowym. Współpraca z naszym językiem – o której jeszcze będę wspominał – pozwala Amerykanom przygotowywać wszelkie usługi dla nas. To teoretycznie oznacza koniec z długim oczekiwaniem na wprowadzanie nowych usług lub udoskonalanie obecnych. Oczywiście to nie oznacza, że z marszu wszyscy będą mogli z nich korzystać – wciąż pozostaje kwestia falowej implementacji. Jednak nie powinny zdarzać się takie przypadki, jak miały miejsce z chociażby Now On Tap. Tak, Google już uśmierciło tę usługę, ale pamiętacie ile musieliśmy na nią czekać? W tym wypadku brak znajomości naszego języka był kluczowy.

 

Mimo wszystko jeszcze poczekamy…

Nie mogło być zbyt pięknie, prawda? Kamil poinformował Was, że w Polsce pojawi się Google Assistant. To prawda. Będzie komunikował się z nami w ojczystym języku. Tu już pojawia się pewien zgrzyt. Otóż z czasem okazało się, że „magiczna” mapa, która została zaprezentowana przez Amerykanów przedstawia kraje, w których po prostu dostępny będzie asystent głosowy. Niekoniecznie w rodzimym języku. To wciąż „coś”, ale niewątpliwie studzi emocje. W końcu tak samo zaczęła się nasza przygoda z Google Now. Firmie uda się zacząć analizować nasz język, ale na wprowadzenie pełnego wsparcia jeszcze poczekamy.

Zobacz tez: HomePod w Polsce…

Skąd w ogóle takie nagłe zainteresowanie udostępnieniem Google Assistanta dla nowych krajów? Oczywiście chęć rozwoju, ale główną przyczyną może być Android P. Jeśli dobrze pamiętacie, nieoficjalnie udało się dowiedzieć, że w tym systemie integracja z asystentem zostanie wprowadzona na wyższy poziom. To może być główna karta przetargowa firmy z Mountain View, więc źle mógłby wyglądać system, który z wydania na wydanie staje się dla nas… ograniczony.





x