Microsoft nasyła prawników na autorów aplikacji ze słowem „Windows” w nazwie

Adrian Celej Artykuły 2018-02-14

W dzisiejszych czasach zastrzec lub opatentować można dosłownie wszystko. Dobrym przykładem jest Apple, które opatentowało „prostokąt z zaokrąglonymi rogami”. Jest też druga strona medalu – Microsoft do niedawna nie miał praw do marki „Windows”. Obecnie już je ma i zaczął z nich korzystać. Niestety, ktoś tu nie zna umiaru.

Pismo od prawnika

W czerwcu ubiegłego roku Microsoft otrzymał na 10 lat prawo do wyłącznego korzystania z marki „Windows” w branży informatycznej, komunikacyjnej, edukacyjnej i naukowej. Tak, mimo że Windows jest bardzo starym systemem, to Microsoft do niedawna nie posiadał takiego prawa. W zasadzie teraz każdy program ze słowem „Windows” w nazwie łamie prawo. Microsoft mógłby to zignorować, ale plany były inne. Zaczęło się szantażowanie programistów. Od czego zaczął Microsoft? Od własnego sklepu z aplikacjami. Wszyscy deweloperzy, którzy umieścili tam swoje aplikacje ze słowem „Windows” w nazwie, otrzymali maila od pracującej na zlecenie Microsoftu kancelarii prawnej. Deweloperom kazano zmienić nazwę aplikacji, w przeciwnym wypadku miała ona zostać usunięta a konto deweloperskie zablokowane.

W czym problem?

Spójrzcie na powyższy zrzut ekranu ze sklepu Microsoftu. Istnieje mnóstwo aplikacji ze słowem „Windows” w nazwie. Często jest to oznaczenie „for Windows”, czasem nazwa wynika z powiązania z tym systemem. O ile końcówkę „for Windows” da się usunąć, tak przy nazwie „Windows Central” odnoszącej się do dużego portalu zajmującego się okienkowym systemem będzie to problematyczne. Co mają w takiej sytuacji zrobić wydawcy tych aplikacji? Działania Microsoftu to naprawdę duża przesada. Microsoft uderzył w deweloperów, o których do niedawna walczył. Te aplikacje mają pomagać użytkownikom, zwiększać wartość i użyteczność oprogramowania oraz popularyzować go. Wyobrażacie sobie, żeby Google zakazało umieszczania w Sklepie Play aplikacji ze słowem „Android”? Nie, to się nie wydarzy, ponieważ dla Google są ważniejsze rzeczy niż własne prawa i bezsensowne przestrzeganie ich. Jedynie Apple wydało zastrzeżenie, według którego aplikacje nie mogą mieć nazw nawiązujących do obcych platform, jednak w przypadku tej firmy jest to zrozumiałe.

Co dalej?

Zagadką jest to, kto się ugnie – Microsoft czy deweloperzy. W przeszłości zdarzały się już takie sytuacje. Z tego powodu program Windows Commander przyjął nazwę Total Commander – było to spowodowane naciskami Microsoftu. Być może korporacja z Redmond odpuści, upieranie się przy swoim nie przyniesie im żadnych zysków, straty wizerunkowe są z kolei niemal oczywiste.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x