Android P powinien Wam się spodobać – Google stawia na wygląd i… Apple?

Łukasz Pająk Artykuły 2018-02-12

Często spotykam się z komentarzami, że Google niewiele zmienia w Androidzie. Niewątpliwie Oreo nie jest największą aktualizacją w historii wszystkich wydań „Robocika”, ale w przypadku tej aktualizacji najwięcej dodano i poprawiono „pod maską”. Domyślam się, że dla wielu osób to za mało, aczkolwiek przykład Apple i iOS 11 pokazuje, że warto skupić się na mniejszej liczbie zmian, niż później latać poważne problemy. Stąd też firma z Cuppertino zdecydowała się zmienić swoje podejście do aktualizacji, ale to nie temat o iPhone’ach.

Wróćmy do Google. Bloombergowi udało się dotrzeć do kilku osób, które pracują przy projekcie Android P. Siłą rzeczy nie mogły one zdradzić żadnych konkretów, ale słowa, które padły już wskazują na to, że Amerykanie szykują – teoretycznie – ciekawszą aktualizację. Ok, temat Apple powraca, a dokładniej iPhone’a X i jego oryginalnego wycięcia w ekranie. Wiemy, że jeden z czołowych producentów wziął sobie za przykład „Jabłuszko”, ale też wiele pomniejszych firm z Chin chętnie naśladuje taki design. Google chce ułatwić stosowanie tego typu rozwiązań za sprawą odpowiedniej implementacji Androida. Dzisiaj tego typu wycięcie musi zostać odpowiednio przystosowane przez producentów, a w następcy Oreo będzie ono dostępne natywnie. Dodatkowo gigant z Mountain View prawdopodobnie umożliwi firmom przystosowywanie interfejsu do urządzeń z wieloma wyświetlaczami lub… elastycznymi. To kolejne potwierdzenie zbliżającej się rewolucji w budowie urządzeń mobilnych. Te zmiany pokazują, że Google chce iść na walkę z Apple w klasie najlepszych modeli. Nie da się ukryć, że iPhone’y są w ścisłej czołówce w tej klasie, podczas gdy modele z Androidem nie mają praktycznie żadnej konkurencji wśród tańszych modeli. To tyle w kwestii designu. Dodatkowe zmiany, które mają pojawić się w Androidzie P nie będą kierowane do nas, Polaków. Google chce jeszcze bardziej zintegrować z systemem swojego asystenta, który – jak dobrze wiemy – nie współpracuje z naszym językiem. Co dokładnie się zmieni? Z ogólnych informacji można wywnioskować, że Amerykanie umożliwią deweloperom integrowanie inteligentnych usług w swoich aplikacjach. Sam Android też w kolejnych aspektach będzie wykorzystywał maszynowe uczenie.

Zobacz też: iOS zamkniętym systemem? Coś nie wyszło…

Co jeszcze powinno się zmienić? Pierwsze efekty projektu Treble powinny się uwidocznić. To rozwiązanie z założenia ma przyspieszyć proces wdrażania aktualizacji i obecnie doskonale widać to na smartfonach Huawei. Zainteresowanie sceny nieoficjalnych wydań Androida na poszczególne modele Chińczyków to udowadnia – wcześniej próżno było szukać tak szybko wydawanych modyfikacji. Wielu producentów obeszło wsparcie dla projektu z aktualizacją do Oreo, więc wielkiej rewolucji nie ujrzymy, aczkolwiek pamiętajmy, że w ciągu roku pojawi się jeszcze wiele modeli z tym systemem. To może oznaczać, że Android P zawita na nich zdecydowanie szybciej. Prawdziwy zwrot akcji w rosnącej fragmentacji „Robocika” powinniśmy ujrzeć w przeciągu kilku lat. Pod warunkiem, że producenci nie znajdą żadnego „kruczka” na ignorancję aktualizacji. To niestety jest bardzo prawdopodobne.

 

źródło: Bloomberg





x