Czy w ogóle warto instalować darmowe gry (free to play)?

mm Łukasz Pająk Artykuły 2018-01-01

Nie jestem wielkim fanem grania na smartfonach. Ogólnie bardzo mało gram, ale sama tematyka nie jest mi obca. Nie od dziś wiadomo, że w sklepie Play można znaleźć od groma tytułów, które nigdy nie powinny tam trafić, ale też znajdzie się pewien rodzynek ratujący całą sytuację. Należę do typów graczy, którzy lubią dłużej posiedzieć przy jednym tytule – może to trwać nawet latami, jeśli w aplikacji cały czas pojawia się coś nowego. Dlatego celuję w gry typu „free to play”, gdyż to one zazwyczaj sprawiają, że warto do nich zaglądać, co pewien czas.

W ciągu ostatnich kilku lat na moich smartfonach pojawiło się wiele gier, ale na dłużej wciągnąłem się w kilka:

  • Hill Climb Racing
  • Mortal Kombat X
  • Micro Machines
  • CATS: Crash Arena Turbo Stars

Dokładnie w tej samej kolejności w nie grałem (kolejne mogły się ze sobą zazębiać). Pierwszy tytuł stosunkowo szybko „wymaksowałem” i dążenie do jak najwyższego wyniku było już nużące. Poza tym zmieniłem telefon i straciłem wszystkie dane. W Mortal Kombat X grałem grubo ponad rok. Znudziła mnie monotonność rozgrywki. Co prawda pojawiały się nowe tryby rozgrywek i nowe postaci, ale uznałem, że czas na coś nowego. Wtedy natrafiłem na Micro Machines, a niedługo później na CATS. Ten ostatni tytuł jest stosunkowo świeży i cały czas się rozwija, więc zostawię go z boku. Dzisiejszym daniem głównym będzie Micro Machines – legendarna marka od „Mistrzów Kodów”, która już wielokrotnie zmieniała właścicieli lub współwłaścicieli.

Micro Machines jest genialnym przykładem, jak świetną grę można zepsuć przez to, że nie opłaca się w niej nic kupować za prawdziwą gotówkę. Jednak zacznijmy od początku. Przygodę z tym tytułem rozpocząłem we wrześniu 2016 roku i teoretycznie cały czas mam ją zainstalowaną na smartfonie, ale coraz rzadziej ją uruchamiam – po to, żeby się nie irytować. Jeśli znacie Micro Machines z Pegasusa/NESa to zapewne nie muszę Wam tłumaczyć, co to za gra. Ścigamy się małymi maszynami po torach, które są zbudowane z najprzeróżniejszych stołów. Auta podzielone są na szczeble i możemy je ulepszać i nadawać im wyjątkowe cechy. Dodatkowo pojawiają się bronie, czyli robi się swego rodzaju Mario Kart. Micro Machines na smartfonach różni się od oryginału tym, że mamy rzut kamery za samochodem, a nie z góry. To wielu fanów może odrzucić, ale takie zmiany okazują się wygodne. Wciąż auta są bardzo zróżnicowane i każde zupełnie inaczej się prowadzi. Jest ich od groma – 14 szczebli po 7 pojazdów. Do tego dochodzą trzy tryby gier – wyścig (3 okrążenia), eliminacje i bitwa. Do tego dochodzą ligi indywidualne i grupowe. W tym miejscu chciałbym pozdrowić każdego z klubu „Super Polska”, który swoją drogą jest w ścisłej, światowej czołówce. Gra była dla mnie świetna – potrafiłem w niej „utknąć” na dłużej, ale wtedy Micro Machines World Series zostało wydane na konsole i komputery.

Mam wrażenie, że Micro Machines na smartfonach miało jedno zadanie – sprawdzić, czy jeszcze są chętni na tego typu gry i wycisnąć możliwie najwięcej z marki. Cóż, pełnoprawna gra okazała się kompletną klapą, ale najlepiej to przedstawił Dark Archon z arhn.eu:

Od momentu wydania World Series, Micro Machines na smartfony otrzymało maksymalnie dwie znaczące aktualizacje, które dodały nowe szczeble i trasy. Równolegle na wierzch zaczęły wychodzić błędy. Błędy, które nie były kompletnie widoczne przez autorów. Tylko jeden został naprawiony. Aktualizacja do iOS 11 sprawiła, że Micro Machines kompletnie się nie uruchamiało. Gracze zgłaszali to jeszcze, gdy Apple prowadziło testy nowego oprogramowania. Stosowna aktualizacja pojawiła się dopiero po wielu tygodniach od oficjalnego wydania iOS 11. Poza tym, dzisiaj Micro Machines cechuje się następującymi problemami:

  • losowe wyrzucanie z gry
  • niedziałająca mapa „Kolejkowe Karambole”
  • niemożliwość połączenia z serwerami lub niesamowicie powolne łączenie
  • nieprzyznawanie punktów
  • ściganie się z AI zamiast prawdziwymi graczami
  • niemożliwość znalezienia gier
  • nieładowanie się tekstur przeciwników

Wymieniać tak można w nieskończoność. Ostatnia aktualizacja wersji na Androida miała miejsce w styczniu… 2017 roku. To oznacza, że nie pojawiły się żadne nowości. Ja gram jeszcze jedynie po to, żeby ulepszyć wszystkie auta i tym sposobem „wymaksować” tytuł. Jednak jest to coraz bardziej męczące. Od dwóch dni próbuję zrobić zrzuty ekranu do tego wpisu, ale jest to niemożliwe – gra po prostu się nie ładuje, a ja nie mam czasu na ciągłe odświeżanie.

Zobacz też: Poznaj Honora 7X!

Wbrew pozorom, to nie jest recenzja Micro Machines. Ogólny wniosek jest prosty – jeśli dana gra free to play jest atrakcyjna bez wydawania fizycznej gotówki to bardzo szybko zostanie porzucona, bo autorom nie będzie się opłacało dalej ją aktualizować. Jeśli dana gra free to play jest niesamowicie popularna od lat to oznacza, że bez inwestowania do niczego nie dojdziemy lub gra będzie niesamowicie utrudniona. To z kolei prowadzi do jednego – nie ma dobrych, darmowych gier i lepiej zapłacić raz niż ciągle walczyć z mikropłatnościami. Oczywiście zdarzają się wyjątki i chciałbym takie poznać od Was w komentarzach.



  • Marcin Mierzejewski

    Jeśli chodzi o Micro Machines to gram w nią od niedawna, bo od listopada. Akurat jestem członkiem klubu Super Polska, więc dziękuję za pozdrowienia 😉 Co mogę powiedzieć… Gra faktycznie jest mega zbudowana, ale elita naszego klubu, jak i wsparcie wzajemne graczy trzyma Nas w kupie i pozwala sobie radzić z przeciwnościami losu. Myślę, że to prawda po części, bez płacenia za sam tytuł na wstępie i możliwości gry bez inwestowania prawdziwych pieniędzy taki stan rzeczy występuje. Natomiast są sposoby, by obejść błędy (oczywiście dla wytrwałych). Myślę, że supportowi nie ma kto usiąść mocno na dupie. Gdyby gracze masowo wywierali presję na producencie, zrozumiałby, że ta gra budzi spore zainteresowanie, a i ludzi kupujących status ViP byłoby więcej. Nie mniej nie zamierzam kończyć z nią przygody, póki będzie dało się zrobić cokolwiek, aby grać i zdobywać kolejne punkty i monety. Według mnie Micro Machines to jeden z legendarnych tytułów i warto w niego grać dla samej grywalności (pomijając błędy). Ta gra ma obłędny Gameplay, jak dla mnie i experience, który daje fun. Sam przymierzam się do trucia dupy supportowi. Raz mi już pomogli, więc myślę, że tak całkowicie nie jest ta gra porzucona. EA i Codegames to nie są marni developerzy i dla nich plamą na honorze byłoby robić sobie złą sławę w takich klasykach. Sytuacja podobna jest w FIFIE nmw wersji mobilnej. Tam jednak developer aktualizuje tytuł. Z moich obserwacji w MAM gra naprawdę sporo osób, gdyż bez codziennego grania ciężko, w ogóle utrzymać się w swoich dywizjach, nawet tych najniższych. Pozdrawiam fanów gry Micro Machines 😊

  • Qba
  • stark2991

    A ja nie znoszę takich gier. Takich, które wymagają wchodzenia co kilka godzin, żeby zebrać bonusy. Takich, które wychodzą niedokończone i dostają ostatnie rozdziały czy plansze kilka miesięcy po premierze. Takich, które wymagają grindu przez 2 tygodnie żeby kupić jedno ulepszenie czy takich, w których niemożliwe jest wspiąć się na szczyt tabeli bez inwestowania prawdziwych pieniędzy.
    Wolę kupić grę, przejść ją mając równe szanse, odkryć co jest do odkrycia i odinstalować z telefonu.

  • MrVik

    Od ponad 2 lat gram w Dungeon Keeper i choć sam wydałem w niej 20 zł (jednorazowy zakup surowców), to spokojnie można w niej obejść się bez płacenia i wciąż rozwijać swój loch i potwory. Jest tylko jeden warunek: cierpliwość 😉
    Są gry, w których bez płacenia rzeczywiście ciężko lub nie da się osiągnąć wyższych poziomów, ale akurat Dungeon Keeper jest przykładem, że tak nie musi być. Jest to idealny przykład gry „na lata”. Oczywiście gdyby ktoś chciał w kilka dni osiągnąć wysoki poziom swojego lochu musiałby wydać fortunę, ale gdy do gry podejdziemy jak to zabawy na długie miesiące to się nie zawiedziemy i będziemy mieć satysfakcję z gry.
    Nie wiem, jakie są dochody z gry, ale jest ona cały czas aktualizowana (poprawki) i choć nowe możliwości w grze pojawiają się rzadko to i tak zabawa się nie nudzi. Być może twórcy całkiem nieźle zarabiają na grze, ale wiem że wielu najmocniejszych graczy z Polski nie wydało na nią ani grosza, a wysokie poziomy osiagnęło dzięki regularnej grze i dobrym wynikom w turniejach gildii (zarabia się tam surowce niezbędne do rozwoju).

  • Damian Skalec

    Grałem w Hill Climb racing, a teraz gram w Hill Climb racing 2. Gra zyskała rozgrywki online i dużo trudniej jest wymaxować samochód bez mikropłatności. Dobra gra na chwilę przerwy w pracy.