Android.com.pl - Największe Polskie Centrum Google Android

Afera roku! Apple przyznało się do celowego spowalniania smartfonów!

Wielkie teorie spiskowe okazały się prawdziwe. Pamiętacie mój wpis, w którym wspomniałem, że nie zazdroszczę użytkownikom iPhone’ów długich lat aktualizacji? Napisałem wtedy, że nowe wersje oprogramowania wyraźnie spowalniają działanie smartfonów. Większość z Was się ze mną zgodziło, aczkolwiek siłą rzeczy pojawiły się słowa sprzeciwu – mniej lub bardziej kulturalne. Niedawno mogliście też przeczytać, że użytkownicy zauważyli drastyczny spadek wydajności, który został potwierdzony wynikami w Geekbench. Problem został powiązany ze spadkiem wydajności akumulatorów. Dzisiaj wszystko zostało oficjalnie potwierdzone.

Apple przyznało się, że w oprogramowaniu ich urządzeń mobilnych zastosowano odpowiednie algorytmy, które obniżają wydajność starszych urządzeń. Firma broni się, że ma to związek z ogniwami. Różnica polega na tym, że dzieje się to w predefiniowanych warunkach, gdy akumulator jest stary, zimny lub nienaładowany. Pierwszy raz firma zdecydowała się na taki ruch w zeszłym roku, gdy baterie iPhone’ów 6 i 6s sprawiały, że te urządzenia wyłączały się bez powodu. Zasada jest prosta – ogniwo z problemami nie jest w stanie odpowiednio napędzić procesora. Ten ogranicza swoją moc obliczeniową, aby w skrajnych warunkach się wyłączyć. Pierwszy raz iOS został usprawniony o odpowiednie zabezpieczenia, gdy pojawiła się wersja 10.2.1. Wtedy też użytkownicy iPhone’ów 6 (Plus), 6s (Plus) i SE mogli odczuć wyraźne zwolnienie. W tym roku podobny tryb zarządzania energią został zaimplementowany w iOS 11.2 dla iPhone’ów 7 i 7 Plus.

Samo zabezpieczenie jest w pełni poprawne. Podobnie działa wiele smartfonów z Androidem, które wyraźnie zwalniają, gdy akumulator dogorywa. Jednak nie ma to związku z samym systemem, a najzwyklejszym ograniczeniem napięcia na procesorze. Już wielu użytkowników Apple’a wydało prośbę o zmianę w tej kwestii. Posiadacze iPhone’ów chcieliby dostawać powiadomienia, gdy smartfon zacznie zwalniać lub mieć możliwość, aby wyłączyć tę funkcję. Póki co firma nie wydała w tej kwestii żadnego komentarza.

Jeśli Twój iPhone zwolnił to zainteresuj się wymianą akumulatora. Szczęście w nieszczęściu to fakt, że Apple można pochwalić za wykonanie i prostotę napraw. W dobie kleju, odkręcenie dwóch śrub i przełożenie ogniwa nie należy do najtrudniejszych zadań. Wymiana w serwisie to kosz kilkuset złotych, zależnie od modelu.

Zobacz też: Uśpiłbyś znajomego? Na Facebooku możesz.

Tłumaczenia Apple to jedno, a drugie to – pośrednio – zmuszanie użytkownika do zmiany smartfona na nowszy. Powyższe problemy mogą zacząć się pojawiać już po roku użytkowania, więc to najwyższa pora zmienić „stary” model na nowy. To nie pierwszy raz, gdy Apple tak postępuje. Przypomnijmy sobie iPhone’a 3G, który nie potrafił nagrywać filmów. Dzisiaj wydaje się to absurdalne, ale ta funkcja zawitała do iPhone’a 3GS, jako jedna z największych nowości. Szkoda, że Amerykanie nie dodali, że podobna możliwość bez problemu mogłaby trafić do starszego modelu za sprawą aktualizacji. Po prostu konsumentów trzeba było czymś zachęcić do zmiany. Tym razem, mimo przyznania się do takiego postępowania, będzie podobnie – nie pojawią się powiadomienia oraz odpowiedni przełącznik.

źródło: CNET, Business Insider, Geekbench