Google popełniło największy błąd w tym roku, a my i HTC na tym zyskaliśmy

Łukasz Pająk Artykuły 2017-11-03

W zeszłym roku największy problem w branży mobilnej miał Samsung z Galaxy Note7. Długo oczekiwana premiera tego smartfona spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem. Jednak bardzo szybko się okazało, że nie jest to smartfon bez wad. Koreańczycy byli zmuszeni do ogłoszenia akcji serwisowej, aby ostatecznie odzyskać wszystkie sprzedane modele. Cały proces przebiegł szybko i bez zarzutów. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku to Google – razem z Pixelem 2 XL – zdobędzie tytuł największej porażki. Zwykły model, Pixel 2, też nie jest pozbawiony wad, ale to większa propozycja notuje coraz to bardziej wykwintne wpadki.

Android Oreo nie działa poprawnie na tegorocznych smartfonach Amerykanów – pojawia się wiele problemów z dźwiękiem, które mają zostać poprawione w aktualizacjach. Niektórzy użytkownicy zwracają też uwagę na stabilność systemu, który potrafi wyraźnie zwolnić. Z pewnością wielozadaniowość nie jest mocną stroną Pixeli, ale ten aspekt może wynikać z polityki firmy i chęci wydłużenia czasu pracy na jednym ładowaniu akumulatora.

Zdecydowanie więcej uwag można wytknąć, co do kwestii technicznych. Jeśli zdecydowaliście się na zakup Pixela 2 XL to nie powinniście być zdziwieni jeśli Wasz smartfon:

  • nie będzie miał zainstalowanego Androida
  • nie przeszedł weryfikacji jakościowej, a i tak został sprzedany
  • miał mieć inne akcesoria, ale firmie pomyliły się wkładki do zestawu
  • ma zepsuty ekran
  • po tygodniu zacznie się psuć

Takie punkty można wymieniać w nieskończoność i z dnia na dzień ich liczba się powiększa. Wiele osób winą obarcza LG. Jednak to Google narzuca wymagania jakościowe i powinien je weryfikować. Problemy z wyświetlaczami OLED w Pixelach związane są z niską jakością polaryzatorów i ich niewłaściwym montażem. Mimo wszystko Amerykanie stwierdzili, że aktualizacja rozwiąże problem.

 

Pixel 2 XL miał wyglądać zupełnie inaczej

Jeśli dobrze pamiętacie przedpremierowe plotki to nowe Pixele ukrywały się pod nazwami kodowymi: walleye (Pixel 2) i taimen (Pixel 2 XL). Jednak na samym początku nie było taimen, a muskie i oba modele dla Amerykanów miały zostać wykonane przez HTC. Jednak Google dało zielone światło wyłącznie dla walleye. Project muskie – teoretycznie – trafił do kosza i jego miejsce zajął taimen od LG. To właśnie tytułowy błąd Amerykanów. Tak drastyczna zmiana mogła spowodować, że Koreańczykom nie udało się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik lub samo Google poszło na kompromisy.

 

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Muskie trafiło jedynie do kosza GoogleHTC nie chciało zmarnować swojej pracy. Dlatego firma stworzyła U11+. Jest to informacja oficjalnie potwierdzona przez The Verge z dwóch stron – amerykańskiej i tajwańskiej. Zwróćcie uwagę, że U11+ i Pixel 2 XL są niemalże identyczne. Główna różnica to technologia wyświetlacza – SLCD i POLED. Poza tym HTC udało się zmieścić większy akumulator do bardzo zbliżonej budowy. Również aparaty są inne, ale – póki co – nie jesteśmy w stanie ocenić jakości zdjęć i filmów. Bardzo możliwe, że U11+ pobije Pixela 2 XL w rankingu Dxomark. Na koniec fakt, że smartfon HTC nie będzie oferowany w Stanach Zjednoczonych. Nie ma to dla nas większego znaczenia, bo U11+ jest dostępny w Polsce (w lepszej wersji), podczas gdy o Pixelach z oficjalnej dystrybucji możemy jedynie pomarzyć. 

 

 

źródło: The Verge





x