Uważajcie na chińskie aplikacje – za dużo od Was chcą

Łukasz Pająk Aplikacje 2018-12-01

Prywatność to dosyć problematyczny temat. Szczególnie w Chinach, gdzie rząd ma zamiar oceniać obywateli przez każdy ich ruch. Jednak Państwo Środka jest państwem… specyficznym. Niemniej tamtejsze firmy mają podobny punkt myślenia i stosują go nie tylko w obrębie wewnętrznych poczynań. To oznaczać może, że co chińskie, to śledzi i wie o nas za dużo. To oczywiście nadużycie, które niejako staje się stereotypem, ale wystarczy spojrzeć, że kolejne kraje negatywnie opowiadają się za technologią 5G od Huawei. To globalny problem, który nie do końca jeszcze nas dotyka. Problemem dla nas są chińskie aplikacje, które zdecydowanie chcą za dużo.

Czy prywatność jeszcze ma znaczenie? Chińskie aplikacje mają ją za nic

wechat

CCA, czyli China Consumer Association, organizacja odpowiedzialna za chronienie konsumentów, ich praw i dbanie i ich dobra, stwierdziła, że ponad 90% aplikacji gromadzi zbyt wiele danych na temat użytkowników. Przy okazji nie wspominając o tym użytkownikowi, a mowa jest o takich potęgach jak Weibo i WeChat. Jednak problemy dotykają też stosunkowo prostych aplikacji — chociażby edytorów zdjęć. Po co takim aplikacjom nasza lokalizacja, dane na temat urządzenia czy też dostęp do czytnika linii papilarnych? Oczywiście nie liczcie na to, że gdziekolwiek jest napisane o użyciu tego typu dostępów. Zresztą, czy ktoś by to doczytał w regulaminach?

Zobacz też: Clean Master nadużywa uprawnień, jak i cała firma stająca za tym programem!

Pół biedy, jeśli uzyskane dane są wykorzystywane w celach personalizacji reklam. Jednak CCA wspomina, że tego typu nadużycia mogą posłużyć jako narzędzie „zła” — kradzieży, włamań, a nawet morderstw. Dlatego zawsze pamiętajcie, aby weryfikować przyznawane aplikacjom uprawnienia.

 

Źródło: Sixth Tone






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x