[Recenzja] Woolet – polski, świetny pomysł na elegancki oraz inteligentny portfel

mm Łukasz Pająk Akcesoria 2017-04-22

Plusy

  • Wykonanie
  • Prostota
  • Pomysł

Minusy

  • Głośnik
  • Aplikacja

Dzisiaj wszystko może być „inteligentne”, co według wielu osób sprawia, że człowiek staje się coraz głupszy. Coś w tym jest, ale Internet Rzeczy to ewidentnie przyszłość. W takim razie, co powiecie na portfel z elektroniką? Stosunkowo niedawno przedstawiłem Wam informację prasową od Woolet, czyli firmy oferującej właśnie takie propozycje. Jest to polski pomysł, który na Kickstarterze okazał się sukcesem i od niedawna już wszyscy mogą kupić drugą odmianę inteligentnych portfeli. Dostępne w dwóch rozmiarach i różnych wersjach kolorystycznych, do naszej redakcji trafił mniejszy model wykonany z czarnej skóry.

 

Wykonanie

Portfel kosztujący ponad 500 złotych nie może zostać złożony z elastycznego plastiku połączonego z poliestrem. Woolet 2.0 wykonany jest z bardzo dobrej jakościowo skóry, szwy są równe i jedynie jakby ktoś musiał się do czegoś przyczepić to miejscami materiał jest nierówno ucięty. Wewnątrz znajdziemy jeszcze delikatną tkaninę okalającą banknoty, a wisienką na torcie są wstawki ze złota takie jak na przykład logo. Całość tworzona jest ręcznie według zapewnień producenta. Gdzie podziała się elektronika? Jest kompletnie niewyczuwalna, więc ciężko tak naprawdę określić gdzie się znajduje. Jednak, co tak naprawdę się na nią składa? Przede wszystkim moduł Bluetooth 4.0 LE. Całość oparta jest na układzie ARM Cortex-M0 i dodatkowe elementy to odbiornik ładowania bezprzewodowego QI, mały głośnik oraz akumulator Li-Ion o pojemności 150 mAh.

Wewnątrz portfela znajdziemy miejsce na 4 karty kredytowe, jedną dużą kartę, banknoty oraz małą kieszeń, którą ja wykorzystałem na bilon. Całość po zamknięciu jest stosunkowo cienka. Znam cieńsze propozycje, ale oczywiście bez elektroniki wewnątrz.

Warte uwagi są też sam akumulator jak i głośnik. Ten pierwszy według producenta powinien wytrzymać pół roku na jednym ładowaniu i jestem w stanie to uwierzyć zważywszy na to, że przez ponad dwa tygodnie testów był on cały czas podłączony do smartfonu i bazując na wskazaniach aplikacji oraz ładowarki stracił około 10% nominalnej pojemności. Z kolei głośnik jest… fatalny. Ledwo słyszalny i z pewnością nie znajdziecie portfela jeśli w tle ktoś rozmawia lub włączony jest telewizor. Wysokie dźwięki teoretycznie mają pomóc, ale w rzeczywistości przeszkadzają w zlokalizowaniu skąd dobiega wołanie.

Oczywiście nie znajdziemy gniazda do ładowania Wooleta między banknotami i kartami kredytowymi. W tym celu wystarczy zastosować dowolną ładowarkę bezprzewodową wykorzystującą technologię Qi. Widoczna powyżej propozycja od tej samej firmy kosztuje 350 złotych i jest wykonana z tych samych materiałów, co sam portfel. Przyczepić można się jedynie do gniazda na kabel MicroUSB, które można powiedzieć, że zostało w sposób niechlujny wycięte. Jednak taka natura skóry.

Aplikacja

Zarówno na Androidzie jak i iOS znajdziemy aplikację Woolet. Od razu zaznaczam, że wymaga ona jeszcze dopracowania, ale zacznijmy od opisu. Na początku przechodzimy przez proces parowania i nazywania naszego portfela. Część właściwa i strona główna prezentuje ostatnią znaną lub aktualną lokalizację naszego portfela oraz pozwala wywołać wspomniany w poprzedniej kategorii dźwięk. W ustawieniach znajdziemy opcje pozwalające na zmianę nazwy Wooleta, ustawienie jednego z kilku predefiniowanych dźwięków powiadomień (są kiepskie), notyfikacji o zgubieniu portfela czy też jego zamknięciu. Również w tej zakładce znalazła się informacja o stanie naładowania akumulatora i nie warto się tym wskaźnikiem sugerować. W pełni zregenerowane ogniwo to 40%. Pod koniec testów ujrzałem 34% i ładowanie do pełna trwało około pół godziny.

Po rozwinięciu „hamburgerowego” menu możemy dodać kolejne urządzenie, ustawić strefy ciszy, przejść do sklepu czy też strony wsparcia firmy. Na specjalne wyróżnienie zasługuje „Lost and Found” bazujące na witrynie lostfound.today. Możemy ustawić, co ujrzy znalazca naszego portfela jeśli zajrzy na wspomniany portal i wpisze numer seryjny karty otrzymanej razem z zakupem Wooleta. Nie można również zapomnieć o drenażu akumulatora samego smartfona. Połączenie z portfelem wymaga stałego dostępu do Internetu, włączonych modułów GPS oraz Bluetooth. W efekcie mój telefon rozładowywał się szybciej o około 15%, co jest bardzo odczuwalne, gdyż zamiast ładować go, co wieczór ładowarki musiałem szukać kilka godzin wcześniej.

Jak całość działa? Siłą rzeczy portfel nie jest cały czas połączony ze smartfonem. Odświeżane jest ono, co określony czas – w praktyce jest to kilkanaście minut. Teoretycznie Bluetooth 4.0 LE jest w stanie łączyć się pomiędzy urządzeniami oddalonymi od siebie do 60 metrów. Oczywiście praktyka pokazuje, że 10 metrów i jedna ściana to czasami za wiele. Wtedy dostajemy zalew powiadomień na telefonie – na początku, że zgubiliśmy portfel, a później, że ten jest zamknięty i tak w kółko jeśli połączenie jest po prostu słabe jak ma to miejsce chociażby w mieszkaniu. Na szczęście można powiadomienia wyciszać na godzinę lub po prostu ustawić strefę ciszy opartą na lokalizacji – informacja o jej automatycznym wybraniu widoczna na jednym z powiadomień nie ma miejsca w rzeczywistości.. Jednak pewna sytuacja, która mi się przydarzyła najlepiej opisuje jak całość działa. Zatankowałem samochód, idę do kasy i orientuję się, że nie wziąłem ze sobą portfela. Wracam do auta, biorę Wooleta i w tym momencie mój telefon oszalał wołając, że zgubiłem wszystkie karty, dokumenty i pieniądze… W momencie zgubienia Wooleta informuje nas o tym telefon, podczas gdy portfel nie wydaje z siebie żadnego dźwięku.

 

Podsumowanie

Woolet to świetna inicjatywa, ale niestety wymagająca dopracowania. Szczególnie aplikacja potrzebuje dużych poprawek, gdyż szaleje wybitnie w wydaniu na Androidzie. Na iOS radzi sobie nieco lepiej ze wskazaniem aktualnego poziomu naładowania akumulatora. W kolejnym wydaniu inteligentnego portfela chciałbym usłyszeć zdecydowanie głośniejszy głośnik, który pozwalałby się usłyszeć nawet w głośnym tłumie. Jednak Woolet jako urządzenie do noszenia gotówki, kart i dokumentów nadaje się idealnie. Jest to elegancki i bardzo dobrze wykonany portfel, a czy cena 500 złotych za mniejszy model to dużo? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Wykonanie 9
  • Aplikacja 4
  • Łączność 6

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 6.3




  • Dziwne rozwiązanie. Płatności mobilne są bardzo popularne, a tutaj chcą dorobić do tego jakaś filozofię? Dla mnie nietrafiony pomysł, a sam lubię ładne portfele.
    Szczególnie brzydko wygląda to wycięcie na micro USB.

    • Mike

      Wycięcie jest chyba tylko w ładowarce.

    • Łukasz Pająk

      Tak, wycięcie jest w ładowarce, nie w portfelu. W portfelu nie musisz trzymać tylko gotówki.

      • Faktycznie, wycięcie jest tylko w ładowarce. Zwracam honor 🙂
        Pewnie, że w portfelu nie tylko gotówka, ale wtedy po co mi tak duży portfel?
        Plastik w smartfonie, gotówka w małym portfelu + dokumenty. Co więcej?
        Jedynie ratuje go aplikacja do powiadomień… Albo i nie, bo sam opisałeś, że system nie działa dobrze. Dlatego też nie lubię produktów, które pojawiają się na rynku, a nie są dopracowane. Dlaczego jest sprzedawany i testowany na klientach? Kolejny produkt z Kickstarter.

        • Łukasz Pająk

          Ja wolę plastiki nosić w portfelu, podobnie jak drobne.

  • Mateusz Markiewicz

    I teraz portfel trzeba będzie ładować 😀

    – Idziesz na piwo?
    – Poczekaj chwilę. Muszę naładować portfel, skarpetki i klucze od domu.

    • Łukasz Pająk

      Portfel ładujesz raz na pół roku 😉

      • Meretycz

        Tak jak skarpetki do pralki. A przynajmniej takie mam wrażenie jeżdżąc MPK:P