[Recenzja] Nubia N1 – świetny akumulator zamknięty w atrakcyjnej obudowie

mm Łukasz Pająk Polecane 2017-02-21

Plusy

  • Akumulator
  • Oprogramowanie

Minusy

  • Wydajność
  • Dostępność

ZTE gdzieś zginęło wśród lawiny rodzimych konkurentów. Niegdyś ten producent był na równi traktowany z Huawei i dostępny głównie w tanich abonamentach u operatorów. Dzisiaj są to trzy marki: Axon, Blade i Nubia. Ostatnia charakteryzuje się przede wszystkim wyjątkowym designem. Co prawda na obecnym rynku mobilnym ciężko wyróżnić się pod względem budowy urządzeń, ale Chińczykom to się udaje i patrząc na Wasze komentarze nawet bardzo udaje. Do testów otrzymaliśmy budżetowy model N1, który już na papierze pokazuje, co powinni oczekiwać od niego potencjalni użytkownicy. Sprawdźmy, czy ma to odwzorowanie w rzeczywistości.

 

Zestaw

Nubia N1 oferowana jest w eleganckim, ale prostym opakowaniu z wysuwanym środkiem, w którym wszystko jest bardzo dobrze poukładane. Nic nie lata luzem i wszystko ma swoje miejsce – makulatura z kluczykiem do tacki na karty znajduje się w jednym pudełku, a w osobnym znajdziemy kabel USB-C oraz zasilacz wspierający technologię szybkiego ładowania Pump Express 3.0 gwarantującą moc 18 W. Poza tymi elementami, nic więcej nie dostajemy od firmy, więc ot taki standard.

 

Budowa

Firma zaznacza, że model N1 został wykonany z metalu i szkła. Ok, w to nie wątpię, ale już w dotyku smartfon sprawia wrażenie twardego, szorstkiego i cienkiego tworzywa sztucznego, który dodatkowo lubi zbierać ślady. Oczywiście to zapewne kwestia lakierowania, ale fani uczucia zimna z pewnością się zawiodą. Można również obawiać się o zarysowania. Temat metalu wyjaśniony i niekoniecznie wypada on pozytywnie. Jednak szkło już tak, gdyż znajdziemy w specyfikacji cechę 2,5D, która nie musi do wszystkich trafiać, ale w przypadku Nubii szkło nie jest zaokrąglone tak jak to ma miejsce w większości dzisiejszych smartfonów, a dosyć ostro, co nie powinno sprawiać problemów ze znalezieniem zabezpieczenia pokrywającego całą frontową powierzchnię. Z kolei cała Nubia z wyprofilowanym tyłem wygodnie leży w dłoni i nie ma żadnych problemów z obsługą urządzenia jedną ręką. Spasowanie jest bardzo dobre, nic nie skrzypi i nie oddaje negatywnych odczuć.

Przód urządzenia to w głównej mierze standard. Nad wyświetlaczem, który otoczony jest przeciętnymi pod względem wielkości ramkami znajdziemy podstawowy zestaw czujników, głośnik niesprawiający problemów podczas rozmów oraz oczywiście aparat. Ciekawiej jest pod ekranem, gdzie zlokalizowano dotykowe klawisze funkcyjne. Podświetlane są one na czerwono i centralny, największy oraz okrągły przycisk „Home” stanowi również alternatywę dla diody powiadomień.

Tył urządzenia zdobią delikatne wstawki oraz grawerowane logo marki. Nie mogło zabraknąć aparatu oraz przeciętnej diody doświetlającej. Dodatkowo pojawił się czytnik linii papilarnych, który działa prawidłowo – jest szybki i w zdecydowanej większości przypadków poprawnie rozpoznaje użytkownika.

Przechodząc do krawędzi Nubii, po lewej stronie znajdziemy tackę na karty SIM oraz pamięci. Na górze znalazło się miejsce dla gniazda słuchawkowego, z którego płynie, co najwyżej przeciętnej jakości dźwięk, ale dostosowując go za pomocą dostarczonego oprogramowania można uzyskać miły dla ucha efekt.

Prawa strona to wszystkie fizyczne klawisze z zaskakująco dużą odległością przycisku blokady od tych regulujących natężenie dźwięku, co bardzo przypadło mi do gustu. Co prawda częściej korzystałem z czytnika linii papilarnych w celu odblokowywania urządzenia, ale takie rozstawienie sprawia, że idealnie odnajdowałem interesujący mnie klawisz. Na ostatniej, dolnej krawędzi pojawiło się USB-C oraz dwie maskownice, ale tylko jedna chowa kiepski jakościowo głośnik. Za drugą nic nie znajdziemy, co jest swego rodzaju oszustwem, gdyż pojawiła się osobna luka dla mikrofonu. W takim razie po co kolejny zestaw otworów?

Nubia N1 to smartfon wykonany w pełni poprawnie, aczkolwiek osoby szukające metalowego urządzenia mogą się zawieść dotykając propozycję od submarki ZTE. Poza tym ciężko do czegokolwiek się przyczepić. Jest to smartfon zaprojektowany stosunkowo neutralnie, ale na pewno wpadający w oko za sprawą czerni i kontrastujących złotych oraz czerwonych wstawek.

 

Specyfikacja techniczna

Nubia N1 nie ma zamiaru wyróżniać się diabelnie szybkimi podzespołami. To stosunkowo tani model stawiający na design oraz pewną cechę, którą zapewne poznaliście czytając tytuł. Mimo wszystko poznajcie specyfikację testowanego smartfonu:

  • 5,5-calowy wyświetlacz LTPS FullHD IPS LCD (73,7% wypełnienia frontu, 401 punktów na cal);
  • układ MediaTek Helio P10;
  • GPU: Mali-T860 MP2;
  • 3 GB RAM;
  • 64 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (około 52 GB na czysto +MicroSD do 256 GB);
  • aparaty (przód i tył): 13 MPx (f/2.2);
  • akumulator o pojemności 5000 mAh;
  • USB-C, czytnik linii papilarnych, technologia szybkiego ładowania Pump Express 3.0;
  • Android 6.0 Marshmallow;
  • wymiary: 150,9 x 75 x 8,9 mm;
  • waga: 190 g.

Tak, to pojemność akumulatora ma być najważniejszą cechą tego smartfonu, gdyż zastosowany układ obliczeniowy już na papierze nie prezentuje się imponująco, a reszta specyfikacji nie wyróżnia się niczym szczególnym.

 

Wyświetlacz

W dobie tańszych i często lepszych ekranów wykonanych w technologii OLED stosowanie „starych” LCD może mijać z celem. Jednak Nubia postanowiła na IPS i jest to do bólu przeciętny wyświetlacz – barwy są poprawne, ale czerń wyraźnie wpada w szarość. Sytuacja ta jest dobitnie widoczna, gdy zrezygnujemy z motywu proponowanego przez producenta i zmienimy launcher.

Poziomy jasności również nie rzucają na kolana – dolna wartość jest zadowalająca, a górna powinna bardziej rozjaśniać ekran. Ot, typowy panel LCD IPS, ale na szczęście z możliwością dostosowania saturacji i odcieni barw w ustawieniach urządzenia.

 

Akumulator

Kategoria być albo nie być w przypadku tego smartfonu. Wiemy już, że Nubia może się podobać, co jest oczywiście wyłącznie kwestią gustu, ale czy pojemny na papierze akumulator sprawdza się w codziennym użytkowaniu? W końcu mamy do czynienia z chińskim producentem, a przykład chociażby UMI Z pokazał jakie rozbieżności wychodzą pomiędzy specyfikacją, a realiami. Testowany telefon, pomimo swojego pochodzenia, udowodnił mi, że są jeszcze smartfony potrafiące wytrzymać około 2 dni na jednym ładowaniu przy niezbyt wysilonym użytkowaniu. Przeglądając głównie Facebooka, różne strony internetowe i oglądając filmy na YouTubie bez problemu osiągnąłem ponad 8 godzin pracy z włączonym wyświetlaczem i automatycznym trybem dostosowywania jego jasności. Teoretycznie chciałoby się więcej, gdyż wiele urządzeń mobilnych z mniejszymi akumulatorami radzi sobie niewiele gorzej, ale i tak nie ma na co narzekać. Jeśli postawimy na rozpędzenie MediaTeka na pełne obroty to raz, że nie będziemy z tego zadowoleni (o czym później), a dwa to Nubia poprosi nas o ładowarkę po niecałych 4 godzinach.

Samo ładowanie jest stosunkowo szybkie zważywszy na pojemność. Ładowarka dostarczona razem ze smartfonem potrzebuje około 2 godzin na zregenerowanie w pełni ogniwa. Jednak ponownie, podobnie jak z UMI Z, miałem problemy z innymi kablami USB-C oraz zasilaczami. W tym wypadku Nubia nie chciała współpracować z zestawem od OnePlus.

 

Aparat

Aplikacja proponowana przez Nubię w N1 zawiera wszystko to, co potrzebujemy, a dla wielu aż nadto. Nie zabrakło trybu manualnego, „slow-motion” czy też funkcji wykorzystywanych tylko w szczególnych przypadkach. Wszystko zostało zamknięte w do bólu prostym designie, co z pewnością jest bardzo ważne podczas robienia zdjęć czy też kręcenia filmów.

Ostrość nie jest zbyt szybko łapana – nie mamy żadnych wspomagaczy takich jak chociażby laserowy autofocus. Nie zawsze jest też ona dobrze ustawiana, ale z drugie jstrony oprogramowanie świetnie sobie radzi w przypadku scenerii z blisko umieszczonymi przedmiotami. Sama jakość fotografii i filmów nie jest rewelacyjna – jest po prostu przeciętna tak jak w przypadku większości smartfonów tej klasy. Mimo wszystko ostateczny werdykt pozostawiam Wam:

System i wydajność

Nubia N1 pracuje pod kontrolą Androida Marshmallow i nie liczyłbym na aktualizację do Nougata. Jednak nie jest to czysty system, gdyż znajdziemy wiele ciekawych dodatków, które oczywiście znajdziecie na poniższych zrzutach ekranu. Wartym wyróżnienia jest tryb dzielenia ekranu, który zawitał dopiero w Nougacie. Firma inaczej podeszła do tego rozwiązania – przestrzeń roboczą nie dzielimy na dwie aplikacje, a dwa pulpity, co jest zdecydowanie wygodniejsze. Kolejna, tym razem prosta funkcja to możliwość szybkiego ustawienia czasu przez jaki smartfon ma pozostawać wyciszony.

Całość działa naprawdę sprawie, ale niska wydajność MediaTeka wyraźnie pokazuje się w wymagających grach, w których tracimy klatki i są po prostu niegrywalne. W trakcie przeglądania pulpitów, ustawień czy też pracy z mniej zasobożernymi programami wszelkie niedociągnięcia skutecznie chowane są pod animacjami. Doskonale to widać w benchmarkach:

ZTE Nubia N1 – recenzja Android.com.pl
Create bar charts

Tradycyjnie im wyższy wynik, tym lepszy. Nubia N1 ewidentnie nie jest smartfonem dla użytkowników aplikacji potrzebujących dużej mocy obliczeniowej, ale w przypadku prostych zadań nie ma żadnych problemów.

 

Podsumowanie

Nubia N1 jest smartfonem skierowanym głównie do osób szukających eleganckiego urządzenia z dużym akumulatorem. W tych kwestiach jest to bardzo dobre urządzenie, ale radzi sobie zdecydowanie gorzej w wymagających aplikacjach. To idealnie obrazuje, kto powinien szukać testowanego telefonu. Tak, szukać, gdyż jego dostępność jest bardzo ograniczona i bazując na zagranicznych cenach za chińską propozycję przyjdzie zapłacić około 750 złotych. Czy to dużo? W porównaniu do chociażby UMI Super, który również pojawił się w naszej redakcji to nie jest wygórowana kwota – szczególnie, że otrzymujemy lepszego smartfona.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 8
  • Budowa 7
  • Specyfikacja techniczna 7
  • Wyświetlacz 5
  • Akumulator 9
  • Aparat 6
  • System 8
  • Wydajność 5

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 6.9




  • A na renderach w sieci Nubie wyglądały o wiele cieńsze, a tutaj jednak zupełnie inna grubość 😉

  • Ati

    kiepska kopia xiaomi note 3

  • Jumperone

    chińczyk jak chińczyk. Wolałbym np. Meizu M3 Note

  • Krzysztof Nowacki

    Nie zgodzę się z twierdzeniem, ze ZTE dzisiaj to przede wszystkim marka Nubia. Według mnie ZTE dzisiaj to przede wszystkim seria Axon, która jest zresztą całkiem udana. Wystarczy przejrzeć zagraniczne fora i portale pod tym kątem i znajdziesz tam więcej informacji o Axonie niż o Nubii. A Axon 7 zrobił na dodatek na większości recenzentów bardzo dobre wrażenie, z czym zresztą mogę się zgodzić, jako że sam posiadam od grudnia właśnie ten telefon i jestem z niego mega zadowolony. Mówię tu o modelu Axon 7 a nie o wersji mini, bo z tym nie miałem do czynienia i znam go jedynie z innych recenzji.

    • Łukasz Pająk

      Ok, może faktycznie zapędziłem się z tym twierdzeniem – w Polsce rządzi Blade, na świecie Axon, a ja największą uwagę zwracam na Nubię. Zweryfikowałem tekst 🙂

      • Krzysztof Nowacki

        Właśnie widzę. No i teraz jest ok 🙂

    • tomikitwo

      Też mam axona 7. Moja wersja to A2017 4/128 silver. Jakiego ty masz? Na jakim sofcie lecisz? Ja od tygodnia mam b15 na nougacie i jest wszystko super.

      • Krzysztof Nowacki

        No ja niestety mam jedyny dostępny w oficjalnej dystrybucji model – ZTE A2017G. Na razie też czekam jeszcze na aktualizację do Nougata, więc tu się nie wypowiem. Wiem, że już została ona przez ZTE wypuszczona, ale nie wszędzie jeszcze dotarła, więc póki co grzecznie czekam. Ale z telefonu i tak pozostaję zadowolony. Za tą cenę naprawdę ciężko o coś lepszego. Rozważałem jeszcze zakup One Plus 3T, ale ostatecznie za Axonem przemówiła oficjalna dystrybucja, slot karty pamięci no i genialna jakość dźwięku, zarówno na słuchawkach jak i głośników.

  • Adrto

    *mali

  • stark2991

    Jak Ty te telefony recenzujesz, trzy recenzje w ciągu tygodnia? 🙂

    • Łukasz Pająk

      Hah, a to źle? 🙂 Trochę się nazbierało zaległości po prostu, ale najprawdopodobniej to ostatnia recenzja w tym tygodniu.

      • stark2991

        Nie da się dobrze przetestować telefonu w 2 dni, ale domyślam się, że testy były wcześniej, tylko tekst powstał teraz?

        • Łukasz Pająk

          Średnio 5 dni potrzebuję, żeby dobrze poznać telefon, a raczej jego akumulator. Tekst piszę na bieżąco podczas testów, później go redaguję, a na sam koniec zostawiam zdjęcia. Właśnie one mnie „zablokowały” z publikacją recenzji. Akurat Nubię teraz testowałem, Lenovo i UMI musiały czekać na publikację.