ZTE zapłaci 1,19 mld dolarów kary! O co chodzi?

Adrian Celej Newsy 2017-03-10

Chińskie firmy zawsze były postrzegane przez rząd USA jako zagrożenie. Z tego powodu ZTE do 2013 roku nie mogło sprzedawać elektroniki na terenie Stanów Zjednoczonych. W tamtym czasie władze podejrzewały, że smartfony ZTE inwigilują użytkowników i przesyłają dane do Chin. Pomińmy to, że stolicą inwigilacji jest USA. Dziś okazuje się, że Chińska korporacja ma znacznie większy problem.

ZTE złamało embargo nałożone przez Stany Zjednoczone na Iran i Koreę Północną. W latach 2010 – 2016 korporacja sprzedawała sprzęt produkowany w USA do wspomnianych wcześniej państw. Nie znamy szczegółów, mówi się o 283 dostawach do Korei Północnej, głównie routerów i serwerów. Kontrakty z Iranem miały opiewać na setki milionów dolarów. Śledztwo trwało kilka lat, ZTE w tym czasie próbowało ukrywać dowody. Sprawa nie trafiła do sądu, firma zaproponowała ugodę, czego efektem jest rekordowa kara, nałożona przez Biuro Przemysłu i Sprawiedliwości – 1,19 mld dolarów. Decyzja nie jest ostateczna, ponieważ czeka na podpis sędziego, ale to prawdopodobnie już tylko formalność.

Teoretycznie obie strony powinny być zadowolone. Dla USA to poważny zastrzyk finansowy, ZTE z kolei uniknie zakazu sprzedaży, a być może również znacznie wyższej kary. Z drugiej strony Chińska firma ma duże problemy finansowe, w ostatnim czasie z tego powodu zwolniono 3000 pracowników

Kto następny?

Możemy spodziewać się następnej kary, tym razem tłumaczyć będzie się Huawei. Producent dopuścił się dokładnie tego samego przestępstwa, jednak swoje działania prowadził nie tylko w Iranie i Korei Północnej, ale także w Sudanie, Syrii i na Kubie.

Jak widać Chińskie firmy z embarga zrobiły stałe źródło dochodów. Decyzja Amerykańskiego rządu wydaje się być naprawdę łagodna, jak na skalę przestępstwa. Straty wizerunkowe nie powinny być odczuwalne, przeciętny konsument prawdopodobnie nigdy się o tym nie dowie.



  • MBMarcin

    George Lucas też zapłacił karę za brak umieszczonych nazwisk aktorów, grający w filmie, na samym początku ,,Gwiezdnych Wojen”. Zamiast tego zaprezentował nam słynne napisy początkowe, obecnie kultowe i nie do pomylenia z żadną inną produkcją. Grzywna poszła na poczet jakiegoś stowarzyszenia reżyserów, które – z tego co pamiętam – później opuścił.